Witam,czy moglibyscie polecic dobra szkole j.ang dla doroslych w Tczewie?!Chodzi mi o ciekawe zajecia i wyniesienie wielu info z takich lekcji :lol: ,pzdr
Potwierdzam Smith's to jedyna szkoła w Tczewie w której właściciel (a zarazem lektor) jest rodowitym Brytyjczykiem.
A jednak powyżej pewnego poziomu native jest niezbędny.
Dodatkowo jeśli spojrzeć na cennik to ich oferta (szczególnie konwersacji) jest naprawdę atrakcyjna.
Max napisał(a):Dodatkowo jeśli spojrzeć na cennik to ich oferta (szczególnie konwersacji) jest naprawdę atrakcyjna.
Możliwe jest uzyskanie 5% zniżki- proszę o kontakt do mnie.
Skoro MacGyver oferuje jakieś zniżki, to znaczy, że nie poleca, tylko reklamuje. Ceny wcale nie są dużo niższe niż w innych szkołach, miesięcznie może 20 zł da się zaoszczędzić, a książki są płatne dodatkowo, no chyba, że ktoś zapłaci za rok z góry.
A co do Native-a to też nie są jedyni pod tym względem w Tczewie. Zresztą native jest głównie na ostatnim poziomie nauczania. Osoby początkujące będą miały problem z połapaniem się co do nich mówi.
No i ta lokalizacja

( Strach się bać.
Partyzant napisał(a):No i ta lokalizacja
( Strach się bać.
A co Ci przeszkadza w lokalizacji? Mickiewicza to całkiem spokojna ulica, może nawet jedna z najbardziej spokojnych na SM.
Partyzant napisał(a):Skoro MacGyver oferuje jakieś zniżki, to znaczy, że nie poleca, tylko reklamuje.
Nie reklamuje, tylko walczy o zniżkę również dla siebie
Partyzant napisał(a):Ceny wcale nie są dużo niższe niż w innych szkołach, miesięcznie może 20 zł da się zaoszczędzić
Jeśli ceny nie są "dużo niższe", to dla czego inne szkoły ich nie zastosują?
Dużo, nie dużo, a jednak zaoszczędzić można.
Partyzant napisał(a):książki są płatne dodatkowo
A gdzie nie są? Wszędzie. Różnica jest taka, że w SES możesz ich nie kupować.
Partyzant napisał(a):no chyba, że ktoś zapłaci za rok z góry
Płacąc z góry za cały rok, oprócz książek w cenie kursu, otrzymasz również dodatkową zniżkę 10%. Mimo tego, że jest "niewiele taniej", to jest jeszcze taniej
Partyzant napisał(a):Zresztą native jest głównie na ostatnim poziomie nauczania. Osoby początkujące będą miały problem z połapaniem się co do nich mówi.
A ja tam lubię czasem z Ryanem pogadać, mimo że nie jestem na ostatnim poziomie nauczania. Ja go rozumiem słabo, ale on mnie wcale i jestem zmuszony gadać po angielsku. To motywuje
Poza tym Ryan to bardzo miły i sympatyczny człowiek.
Partyzant napisał(a):No i ta lokalizacja Sad( Strach się bać.
Ja rok przetrwałem, to Ty, partyzant, tym bardziej jesteś zaprawiony w boju

inne szkoły nie stosują bo może mają wyższy czynsz, albo np. właściciel nie obskoczy wszystkich grup jak ten pan Ryan, tylko muszą płacić lektorom, a dobry lektor to chyba się ceni. To co zaoszczędzisz wydasz na książkę, chyba że masz na starcie ponad tysiąc zł zaoszczędzone na kurs. Notabene ostatnio się coś w Tczewie otworzyło, gdzie książkę dają zawsze, nawet jak płacisz w ratach, a wiadomo, ze jak się nie spodoba to możesz zrezygnować. Czy w smith's dostaniesz zwrot kasy i możesz zatrzymać książki jeśli zrezygnujesz po miesiącu lub dwóch? jeśli tak to fantastycznie, bo znam szkołę, też od niedawna w naszym mieście, która kursantom każe płacić nawet jak nie chodzą. kto był i się przekonał temu współczuję. zresztą taniej nie zawsze znaczy lepiej, nie znaczy też gorzej, liczy się jeszcze jakość usług.
A native wiadomo, zawsze to fajna atrakcja, ale nie przesadzajmy, są dobrzy, znani i cenieni nauczyciele/lektorzy, którzy wcale nie uczą gorzej języka.
Wszyscy się podniecają nativem a polscy lektorzy i lektorki tez mogą być miłe i sympatyczne.
Jak ty jesteś nativem polskiego to nie znaczy ze obcokrajowca nauczysz skutecznie mówić po polsku.
Partyzant napisał(a):bo znam szkołę, też od niedawna w naszym mieście, która kursantom każe płacić nawet jak nie chodzą. kto był i się przekonał temu współczuję.
no a czego się spodziewałeś? skoro ktoś organizuje kurs(y) to musi opłacić lokal, lektorów i coś zarobić. w momencie kiedy zapisuje się określona ilość ludzi na początku kursu (lub przed) to organizator robi plan finansowy i jeśli wynika, że mu się to opłaca to przystępuje do realizacji. jeśli w międzyczasie nie chcesz chodzić na zajęcia to twój problem. wcześniej się zdeklarowałeś, że chodzić będziesz. taka jest specyfika tego biznesu.
znam osobiście żonę tego całego smith'a i ona sama o nim nie mówi najlepiej. nie polecam. większość "szkół" językowych w Tczewie to porażka. uczą ci sami nauczyciele, co w szkołach. dlaczego podczas szkolnych lekcji nie potrafią nauczyć?
ludzie są jak debile, oczekują darmowych podręczników, promocji, gratisów. w ogóle nie zwracają uwagi na to, co jest ważne - skuteczność nauczania, efektywność. mój nauczyciel angielskiego nie oferował i chyba nadal nie oferuje niczego za darmo, bo nie ma w życiu niczego za free! ale stado baranów ma nadzieję, że może jednak... i wybierają promocyjne kursy, a potem i tak trafiają do tego mojego nauczyciela, bo się reflektują, że darmowa książka czy native speaker (bez kwalifikacji i umiejętności) to jednak porażka.
Kiedyś w szkołach policealnych w CEDzie był angielski z nativem.
Partyzant napisał(a):A native wiadomo, zawsze to fajna atrakcja, ale nie przesadzajmy, są dobrzy, znani i cenieni nauczyciele/lektorzy, którzy wcale nie uczą gorzej języka.
Partyzant napisał(a):Wszyscy się podniecają nativem a polscy lektorzy i lektorki tez mogą być miłe i sympatyczne.
Native to native i jak juz pisałem powyżej pewnego poziomu jest niezastąpiony. Polski lektor możne wytłumaczyć zawiłości gramatyki ale nie tło kulturowe czy przekazać akcent. Nigdy nie będzie poruszał się tak sprawnie po niuansach językowych (chyba że jest osobą dwujęzyczną) i co najważniejsze native nie będzie mówił po polsku.
Bo być możne dla jednych jest to wada bo go nie zrozumieją, ale gdy przejdzie się pewien poziom nic tak bardzo nie denerwuje gdy płaci się ciężka kasę i grupa wraz z lektorem wdaje się w dyskusje o jakiejś zawiłości gramatycznej po polsku - to strata czasu i pieniędzy(przerabiałem to wiele razy w różnych szkołach). A native - cóż powie że nie rozumie i w końcu zmusi was do włączenia "myślenia" po angielsku a to już kolejny krok w poznawaniu języka.
Znawczyni_Bikini napisał(a):znam osobiście żonę tego całego smith'a i ona sama o nim nie mówi najlepiej.
Niezły argument przy wyborze szkoły - ja osobiście porozmawiałbym z jego uczniami a nie żoną. Ale może dziwny jestem.
Znawczyni_Bikini napisał(a):co w szkołach. dlaczego podczas szkolnych lekcji nie potrafią nauczyć?
Szkolna edukacja nauki języka angielskiego to inna para kaloszy. Miałem ostatnio sposobność rozmowy telefonicznej w języku angielskim z tegoroczną maturzystką (matura rozszerzona z języka angielskiego). Nic dodać nic ująć - TRAGEDIA. Zastanawiam się tylko jaką umiejętność mają maturzyści którzy zdawali maturę na poziomie podstawowym.
Partyzant napisał(a):inne szkoły nie stosują bo może mają wyższy czynsz, albo np. właściciel nie obskoczy wszystkich grup jak ten pan Ryan, tylko muszą płacić lektorom,
Teraz to ładną bzdurę palnąłeś, nie ma co...
Partyzant napisał(a):Czy w smith's dostaniesz zwrot kasy i możesz zatrzymać książki jeśli zrezygnujesz po miesiącu lub dwóch?
Odpowiem pytaniem na pytanie: Czy Ty szukasz szkoły językowej, czy też szkoły z możliwością rezygnacji po 2 miesiącach? Planując pójście do szkoły trzeba również zaplanować fundusze na opłacenie nauki, prawda?
Jeśli szukasz lekcji "na zawołanie" zawsze możesz wybrać lekcje indywidualne, płatne za każde spotkanie, ale pewnie bez książki, zniżek i innych rabatów, oraz zdecydowanie drożej. Ewentualnie pozostają jeszcze "korki u pana Tomka" w tej samej cenie, ale bez faktury.
MacGyver napisał(a):Jeśli szukasz lekcji "na zawołanie" zawsze możesz wybrać lekcje indywidualne, płatne za każde spotkanie, ale pewnie bez książki, zniżek i innych rabatów, oraz zdecydowanie drożej. Ewentualnie pozostają jeszcze "korki u pana Tomka" w tej samej cenie, ale bez faktury.
Lekcje indywidualne może i są droższe jednostkowo, ale w ogólnym rozrachunku takimi być nie muszą. Na takich zajęciach cała uwaga nauczyciela skupia się tylko na Tobie, a na kursie w większej grupie niekoniecznie.
Ja chodzę na takie właśnie zajęcia do pana
Krzysztofa Antkowiaka z 702.pl który specjalizuje się w tego typu kursach. Zajęcia odbywają się w multimedialnej sali, gdzie maksymalnie 2 osoby (+lektor

) mogą uczestniczyć w lekcji. Każdy ma swoje stanowisko z komputerem. Pan Krzysztof zaraz po studiach wyjechał do Anglii i tam spędził kilka lat normalnie mieszkając i pracując w Wielkiej Brytanii, zatem zna wszelkie niuanse od podszewki i można powiedzieć, że jest dwujęzyczny.
Z fakturą nie ma problemu, bo prowadzi zarejestrowaną działalność. Jedyną niedogodnością może być trudność z zapisaniem się, bo chętnych jest więcej niż wolnych miejsc.

Ja chodzę już kolejny rok i mam zniżkę za kontynuację.
jasiu napisał(a):Krzysztof zaraz po studiach wyjechał do Anglii i tam spędził kilka lat normalnie mieszkając i pracując w Wielkiej Brytanii, zatem zna wszelkie niuanse od podszewki i można powiedzieć, że jest dwujęzyczny.
Nie mam zbytniego zamiaru wdawać się w dyskusje o dwujęzyczności (temat jest mi bardzo bliski) ale określanie kogoś kto spędził parę lat w WB dwujęzycznym jest co najmniej nadużyciem. Polecam najpierw zapoznanie się z tym pojęciem (ale nie tylko poprzez wikipedie), bo jak się dobrze orientuje pan Krzysztof nie wychowywał się w środowisku dwujęzycznym a jedynie nabył umiejętność (i to przyznaje że bardzo dobrą) posługiwania się językiem angielskim. Ale o dwujęzyczności i wszystkim co jej towarzyszy np. Code-Switching, wielokulturowość nie ma tu mowy.
Oj, widzę, że ten temat wykorzystują: MacGyver i Max do reklamy szkoły, w której pracują - a wiem kto się ukrywa pod nickami. I nic dziwnego, że cały czas oponujecie przy jednej szkole.
A o nowym użytkowniku Jasiu, który szybko założył sobie konto, żeby w "profesjonalny" sposób zareklamować sobie ten szkołopodobny wyrób już nie wspomnę :lol:
Może nie wiecie, ale w Tczewie są jeszcze inne szkoły :!: niekiedy i lepsze.