Tczew - TCZ.PL - Forum dyskusyjne

Pełna wersja: Religia a miłość bliźniego
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Czy są wśród nas ludzie próbujący kochać bliźniego swego jak siebie samego?
To trudne zadanie - nie sztuką jest kochać fajnego bliźniego. Co z tymi, którzy nas irytują albo myślą inaczej?
Ale co ? Tak publicznie pisać o tym co robimy w myslach bliźnim którzy nas irytują Wink ?
Abstrakcyjnie to można sobie filozofować, ale są indywidualne przypadki gdy szanuję bliźnich którzy myślą inaczej i współczuję tym którzy mnie irytują, ale w tym pierwszym przypadku trudno się porusza z bliźnim trudne tematy, a drugim wstyd powiedzieć że się komuś współczuje Sad.
Zainspirowały mnie ożywione dyskusje w dziale Religia. Tyle słów o Bogu, cytatów z Biblii... i tyle jadu.
kochac wszystkich nie trzeba, wystarczy tolerowac albo udawac ze sie nie widzi glupot
ale jak widze ludzi w kosciele pierwsi a jak tylko wyjda ta pluja jadem i najchetniej by komus noz pod zebra zapakowal to mnie krew zalewa i szlag jasny trafia Wink

Aetius

Zawsze kochałem, kocham i kochał będę bliźniego swego jak siebie samego.

Problem w tym, że ja samego siebie szczerze nienawidzę Big Grin Tongue




A poważnie - tak, jak tolerancja ma granice, tak też ma je szacunek do drugiego człowieka jako osoby. U każdego z nas mają one inny pułap, ale zawsze są obecne. Nie jesteśmy w stanie znosić wszystkich otaczających nas ludzi w takim samym stopniu.
mamy kochać bliźnich ale nienawidzić (nie tolerować)ich grzechów.