Tczew - TCZ.PL - Forum dyskusyjne

Pełna wersja: Jakiej knajpy/baru potrzeba naszemu miastu? Piszcie bo chcę otworzyć swój biznes
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4
ja? po czym wnosisz?

ja po prostu chciałbym zobaczyć w Tczewie coś, czego w Trójmieście jest sporo i jest w czym wybierać. Bo niby dlaczego Tczew ma być gorszy? niedługo będą o nas mówić kebabownia, gdzie nie spojrzysz - tam kebab i pizzeria. Myślę, że są dobre miejsca i lokale, tylko w niektórych brakuje odpowiedniego asortymentu - poza tym mamy w Tczewie dobrą szkołę hotelarską i gastronomiczną, dlaczego absolwenci do dobrej pracy muszą dojeżdżać, a nie mogą pracować w naszym mieście? Może jakiś inwestor w końcu przejrzy na oczy i w nowej galerii powstanie coś ciekawego.

tak jak pisała Viva. Dlaczego większość Tczewian nie potrafi wypić z klasą? tylko flaszka i do domu. Ludzie nie piją dla smaku, piją, żeby się znieczulić.
możesz zrobić mieszankę wybuchową, dania śródziemnomorskie zapijane winami z całego świata, i zarówno sałatkę ,typową pizzę włoską lub sushi popijane owocowym drinkiem z kolorową słomką,
dla każdego coś dobrego, aby wszyscy byli zadowoleni, choc jak mówią- jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził.. zawsze znajdzie się ktoś nie zadowolony, bo to-ceny za wysokie, bo kebaba niema...
co mnie najbardziej boli w naszym mieście...to godziny otwarcia wszystkich knajp, zazwyczaj wszystkie bary czy restauracje zamykane są o 22 , w tygodniu nawet zdarza się ,że i o 21 w co niektórych, chcesz iść zjeść jakąś dobra kolację, to o 21:45 stoją juz co niektórzy barmani i patrzą, jakby mieli Cię wziąć za fraki i wywalić, bo chcą juz zamykać... miasto po 22giej zamiera bo niema w tygodniu dokąd pójść, bo jedyne co otwarte do Mc donald lub bar na dworcu( choć nie wiem czy teraz nawet i tego nie zamknęli)

CIABATTA

Przypomniała mi się opowieść jednego człowieka,który razem ze znajomymi czekał na pociąg,a pani pracująca w barze?restauracji?dworcowej po prostu wyrzuciła ich w stylu bardzo bezczelnym-bo zaraz mieli sprzątać czy coś takiego.Iście z kulturą :-) a poza tym jak to wygląda,jak każe się opuszczać lokal w takim stylu?tym bardziej że przez nasze miasto przewija się sporo podróżnych,i najczęściej przesiadkę maja w Tczewie.Wychodzi na to ,że musza posiedzieć na ławce obok śmierdzących meneli.
(2010-08-19, 09:58)CIABATTA napisał(a): [ -> ]Przypomniała mi się opowieść jednego człowieka,który razem ze znajomymi czekał na pociąg,a pani pracująca w barze?restauracji?dworcowej po prostu wyrzuciła ich w stylu bardzo bezczelnym-bo zaraz mieli sprzątać czy coś takiego.Iście z kulturą :-) a poza tym jak to wygląda,jak każe się opuszczać lokal w takim stylu?
byłam tam podczas takiej sytuacji, Undecidedbabka zamknęła drzwi i cześć, a przed drzwiami tłum ludzi, którzy przyszli by coś przekąsić, kultura..tylko współczuć. poza tym i tak jeść Ci się odechciewa na tym dworcu,jak taki menel zagląda Ci do talerza licząc nie wiadomo na co..

Vivatcv

Szefu zgadzam się z Tobą w 100%, jak byłam na szkoleniu na barmana , to nawet nasz wykładowca powiedział , iż Polskie społeczeństwo nie zna tzw. kultury picia, bo w sumie nie zna takich rzeczy jak porządny drink. To co w Tczewie jest serwowane to z reguły , ,,Tequila sunrise " (troche tequili, sok pomarańczowy i trochę grenadyny) , bądź też Black Russian ( wódka i likier kawowy) . Jedne z najprostszych drinków.
Za przeproszeniem każdy głupi może takiego drinka sobie w domu zrobić .
A taki drink z prawdziwego zdarzenia faktycznie zajmuje troszkę czasu ,aby go przygotować , ale w skład takiego drinka wchodzi co najmniej 6-9 składników Smile

Sory z góry za składnie Smile ale troszkę się spieszę Smile

krzyziu

(2010-08-19, 11:37)Vivatcv napisał(a): [ -> ]To co w Tczewie jest serwowane to z reguły , ,,Sex on the beach" (troche tequili, sok pomarańczowy i trochę grenadyny) , bądź też Black Russian ( wódka i likier kawowy) . Jedne z najprostszych drinków.
Jest jeszcze "Modżajto" i nieśmiertelna whisky z colą Wink
Viva, albo miałaś na myśli Tequilę Sunrise, albo nie znasz receptury Sex on the Beach Wink 6-9 składników mówisz - no ja akurat jestem odmiennego zdania - co za dużo to niezdrowo - poza tym taki koktajl nie byłby tani, a co za tym idzie nie sprzedawałby się Wink ja też lubię proste koktajle.
Polecam kurs II stopnia, no i rozpoczęcie pracy gdzieś na barze.

Krzyziu: co do modżajto, modżito, moczito, mokito (wiele różnych wersji już słyszałem Big Grin ), to jest spoko, chociaż rzygam już robieniem tego, ale sam osobiście lubię. Problem jest taki, że w Tczewie dobrego mojito się raczej nie napijemy, no może w Przystani jak Bożena zrobi, tylko tam jest problem z odpowiednim szkłem Wink
(2010-08-19, 12:56)szefu napisał(a): [ -> ]w Tczewie dobrego mojito się raczej nie napijemy, no może w Przystani jak Bożena zrobi, tylko tam jest problem z odpowiednim szkłem Wink

no no, dzieki niej lubie to miejsce Wink
a najpopularniejsze driny w tczewie to wodka z sokiem z czarnej porzeczki, albo red bull'em(a raczej tanim zamiennikiem) i niesmierteny kamikadze. Przynajmniej to najczesciej widuje poza piwem no moze jeszcze malibu z mlekiem, albo ogorkowa
(2010-08-19, 18:49)Karolina napisał(a): [ -> ]
(2010-08-19, 12:56)szefu napisał(a): [ -> ]w Tczewie dobrego mojito się raczej nie napijemy, no może w Przystani jak Bożena zrobi, tylko tam jest problem z odpowiednim szkłem Wink

no no, dzieki niej lubie to miejsce Wink
a najpopularniejsze driny w tczewie to wodka z sokiem z czarnej porzeczki, albo red bull'em(a raczej tanim zamiennikiem) i niesmierteny kamikadze. Przynajmniej to najczesciej widuje poza piwem no moze jeszcze malibu z mlekiem, albo ogorkowa
Ogórkowa? A co to?
Jeszcze do kompletu wściekłe psy.

Ale i tak najważniejsze, żeby sponiewierało.Tongue
(2010-08-19, 12:56)szefu napisał(a): [ -> ]Problem jest taki, że w Tczewie dobrego mojito się raczej nie napijemy, no może w Przystani jak Bożena zrobi, tylko tam jest problem z odpowiednim szkłem Wink

Co do Przystani - pokaż mi w Tczewie lokal, w którym jest szkło do Margarity. Znajdź mi lokal w którym są Poco Grande, albo przynajmniej lokal w którym wiedzą co to jest...
A może jest lokal, w którym obsługa potrafi sobie poradzić z Bostonem, albo przynajmniej widziała go na oczy. A może znajdziesz w którymś z lokali profesjonalny blender do frozen drinków, np. HB. Od tego sezonu miały być wprowadzone drinki owocowe, ale powodzie majowo-czerwcowe popsuły sezon, więc może w następnym wystartują.
A free pouring - w którym lokalu w Tczewie szef na to pozwoli?

A temat parzenia kawy, czy spieniania mleka w profesjonalnym ekspresie ciśnieniowym? Nie mam na myśli zabawki, którą czasami wstawiają do lokalu dystybutorzy kawy. To jest dopiero ciekawy temat, gdzie niektórych sama teoria przerasta.

Akurat co do tematu prowadzenia baru "od kuchni" to jestem przewrażliwiony i od samego początku na Przystani dbałem, żeby wszystko było zgodnie ze sztuką. Fakt, że życie zweryfikowało brak zapotrzebowania na naszym rynku rozwiązań potrzebnych przy dużym zainteresowaniu gości drinkami. Przy dużym ruchu niezbędne są wszelkiego rodzaju zabawki usprawniające i przyspieszające obsługę (np. speed racki, dyspensery do owoców, czy Margarity), które niestety przy stosunkowo małym zainteresowaniu stają się niepraktyczne. Trudno, poczekają zamknięte w szafie na lepsze czasy razem z butelką do flair...

Tym bardziej jak czytam wypowiedzi nomen omen amatorów drinków, którzy to nie mogą się doczekać drinków z prawdziwego zdarzenia, do tego 6-cio a najlepiej 9-cio składnikowych to mam ochotę jechać pod Pałac Prezydencki bronić krzyża Wink

(2010-08-19, 12:56)szefu napisał(a): [ -> ]Viva, albo miałaś na myśli Tequilę Sunrise, albo nie znasz receptury Sex on the Beach Wink

Co do Sex on the Beach - nie każdy lokal przykłada wagę do receptury z uwagi na jego kosztowne składniki - Archer's i sok żurawinowy - taki prawdziwy, nie pseudo Tymbark malinowy z domieszką żurawiny. Zastanawiam się tylko dlaczego nie zmienią wówczas nazwy na drink "à la Sex on the Beach".
To samo tyczy się innych - coconut milk, coconut cream co za różnica ten pierwszy jest tańszy. A Bloody Mary z Worcester'em? - a nie wystarczy tylko sól i pieprz...?
Co tu dużo pisać jak do Corony, czy Desperadosa zamiast limonki daje się cytrynę.

Drobiazgi, ale w nich jest ta subtelna różnica i będę o to dbał. Tym bardziej, że są jednak goście, którzy to doceniają.

A do tego mam satysfakcję, że udało się utrzymać zakaz palenia w lokalu, mimo sceptycznych opinii wielu osób na początku.
(2010-08-19, 20:34)leoncjo napisał(a): [ -> ]Ogórkowa? A co to?
Jeszcze do kompletu wściekłe psy.

Ale i tak najważniejsze, żeby sponiewierało.Tongue

wodka, sprite/tonic, ogorek zielony tak ze 2 plasterki

calkiem dobre Smile pilam i ze sprite i z tonic'kiem i z dwoma na raz i chyba sprote fajnie dodaje slodyczy
jeszcze mozna troche syropu cukrowego, naprawde ciekawy smak

Karmat

Szefu przesadzasz, co to za różnica czy pijesz mojito w szklance od Jacka Danielsa czy przeznaczonej do tego(nawet nie wiem co to za szklanka) ja mam to głęboko w d..e mogę pić nawet w szklanie od nutelli, grunt żeby było dobre.
Powiadasz społeczeństwo nie dorosło do drogich drinków? Jestem pewien, że sam bym nie kupił takiego wynalazku za 40-50 zł, chyba, że bym zarabiał po 6000 zł miesięcznie, to może bym odwiedził taką knajpę. A póki co mam ważniejsze wydatki niż kupowanie jakiegoś drinka(pewnie na jednym by się nie skończyło) za kosmiczne pieniądze, za tą kasę mam 2 flachy i zapojkę.
tu nie chodzi o to jak to wygląda, tylko o łatwość przygotowania, bo mi już niejednokrotnie pękła szklanka z cienkiego szkła, a tylko lekko została dotknięta muddlerem, tylko o to tutaj chodzi. Koktajle za 40 czy 50 zł to przegięcie, nigdy takich nie piłem i wale nie miałem takiego czegoś na myśli, najdroższy koktajl w Tczewie mógłby kosztować góra 25zł.

jako ciekawostkę powiem, że w Grandzie najdroższy trunek kosztuje 700zł za 40ml - Louis XIII de Remy Martin i przez ostatini rok zeszła nam jedna butelka i już ponad połowa drugiej. Ale to już totalna abstrakcja. Najdroższe wino to Petrus '99 w cenie 8900zł i ostatnio jedna butelka poszła - równie zboczona sprawa.

Kris, powiem krótko: uciszyłeś mnie szefie Wink Ja tylko nastawiłbym się na zatrudnianie odpowiednich osób na sezon, szkolenia w zakresie obsługi, sprzedaży sugestywnej jak i znajomości alkoholi itp.; przystań moim zdaniem od zawsze miała predyspozyje dobrego baru i nie żałuję czasu, który tam spędziłem, tylko ciężko jest ogarnąć ogródek razem ze środkiem, robiąc i serwując drinki/kawy i jeszcze czekając aż piwo się naleje Smile Choiaż teraz tak naprawdę zobaczyłem, że organizacyjnych problemów wszędzie jest mnóstwo, ale trzeba się starać je powoli eliminować. W przystani boli mnie jeszcze jedna rzez - serwowanie wina - obojętnie czy jest za 30 za 50zł,czy za 2 tysiące - no chyba, że już się to zmieniło Wink

Swoją drogą, ciekawie temat się rozwinął, podoba mi się Wink

Btw. jakie po mieście chodzą opinie o Qvadracie? bo słyszałem, że chodzi tam mnóstwo osób. Muszę w końcu na jakimś wolnym wpaść popatrzeć.
mnóstwo trzody raczej
krew się leje strumieniami
ludzie z ulicy zabijani wzrokiem stalych klientow, wiec wiekszosc moich znajomych byla tylko raz krotko i nie chca wracac

tak mnie naszło, ale byloby fajnie jakby w tczewie powstala taka mieszanka np. papryki, versalki i spatifu Big Grin albo buffetu, blaszanego bebenka i csg a raczej imprez tam organizowanych
Stron: 1 2 3 4