Tczew - TCZ.PL - Forum dyskusyjne

Pełna wersja: Psy biegające samopas
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5

Verbum

Witam!

Ostatnio spostrzegłem, że dużo psów biega luzem po mieście. Nie mówie tu o małych psiakach i innych szczeniakach ale o dużych i potencjalnie niebezpiecznych psach. Ostatnio spotkała mnie taka sytuacja, że wracając do do domu po zmroku z ciemności wyskoczył na mnie owczarek niemiecki i zaczał mnie scigac w rezultacie czego upadłem na asfalt, rozciąłem sobie spodnie i nogę. Na moje szczęście pies był w kagańcu jednakże w ciemności nie można było tego dojrzeć i dla mnie była to sytuacja w której zagrożone bylo moje zycie. Następnego dnia idąc ulicami miasta parenaście metrow odemnie szedł kolejny duzy pies. Tym razem Husky. Bez kagańca a właściciel gdzieś daleko. Nie chodzi mi o to by ścigać kogoś konkretnego ale rodzi się tu pewne pytanie. Czy jest to jakoś kontrolowane? Czy isntnieje jakis sposób na zapobieganie takim wydarzeniom? Przeciez nie moze byc tak, że idąc przez miasto w biały dzien trzeba się nonstop rozglądać czy coś nas nie goni!

Pozdrawiam,
Verbum
Żyje w tym mieście niemalże trzy dekady i nie zdarzyło mi się nigdy by gonił mnie jakiś pies. Jednymi słowy demonizujesz.
Dobrze trzymane psy mogą biegać luzem i nic nie zrobią - obawiać jeśli już to powinieneś się zdziczałych bezpańskich, bądź też luźno puszczanych bez jakiejkolwiek opieki, a nie tych, które są na spacerze ze swoim panem.

Verbum

Tak samo człowiek, który mieszka w pobliżu lasu przez cały życie może nie spotkać się np z niedźwiedziem zamieszkującym owy las a pechowy turysta będący pierwszy raz w tych stronach może się na misia natknąć odrazu. To, że akurat Ty nie spotkałes się z taka sytuacją nie znaczy ze problem nie istnieje. Mojego znajmowego spotkała podobna sytuacja. Także w Tczewie. To już było pare lat temu. Dla mnie problem istnieje bo ludzie puszczają duże psy luzem i co z tego, że Pan jest obok gdy pies zdazy zaatakowac nim człowiek zareaguje.
Powiem tak. Moi rodzice mają chow chow,taki średni rudy z fioletowym jęzorem, niegroźny, bojący się ludzi, ale odburkujący, bo szczekaniem tego nazwać nie można. jak mieszkałam jeszcze z nimi wychodząc z nim na spacer,zawsze na smyczy, zdarzyło mi się, że facet 10 m ode mnie krzyczał, że to niebezpieczny pies, mam nie podchodzić i gdzie kaganiec. Kilka razy zwracano na to mi uwagę. Ale niestety nie ma kagańców dla tej rasy, bo na krótki i szeroki pysk. po kilku m-cach szukania specjalnie trzeba było zamówić kaganiec skórzany, robiony na zamówienie, kupa kasy. ten kaganiec to dla mnie nieraz lipa trochę.

Ale psy biegające luzem to rzeczywiście porażka, nawet dla właściciela innego czworonoga, bo taki zawsze za nami biegał, a właściciel udawał, że nie widzi. A jak moją suczka miała cieczkę to w ogóle tragedia.. Raz zwróciłam uwagę właścicielce takiego psa, aby trzymała go na smyczy to odpowiedziała, "że jak mi się nie podoba to mam korek w d... wsadzić swojemu psu." Głupie przykłady, ale nie tylko psy biegające luzem dla ludzi są uciążliwe.

Verbum

Do tego wszystkiego chciałbym wytłumaczyć jeszcze skąd moje oburzenie. Otóż prócz tej sytuacji, która miała miejsce w Tczewie. Dwa razy byłem wystawiony na duzo większe zagrożenie właśnie ze strony psów biegających jak im sie podoba. Raz taki pies zagryzł na moich oczach psa mojej babci gdyby nie przyszedł własciciel tamtego psa do dzis myslałbym ze to był wilk(byłem w lesie na spacerze). Drugi raz gdy byłem na wakacjach i szedłem na ryby 3 psy sasiada zaczeły mnie gonic gdyby nie wedka która sie obronilem zapewne źle by się to skończyło. Zatem kiedy coś takiego spotyka mnie w środku miasta ciężko zachowac spokój.

n0000ne

"Psi obowiązek" właścicieli psów to spacer na smyczy albo puszczenie luzem w kagańcu. jeżeli widzisz, że jest inaczej dzwon do straży miejskiej i się nim zajmą. Na pewno chodzi w te miejsca codziennie, więc go znajdą i dosuną mandat od 50 do 200 zł w zależności od rasy.
IMO psy powinny mieć możliwość bycia puszczanym luzem. Jednak jeśli wyrządzi szkodę innym - to mandacik OD 5000zł. Znam ogrom psów "dużych", które są spokojne i jeśli podbiegną do człowieka to najwyżej po to by obwąchać, bo "pomyślały", że jakiś gest przez ów osobę wykonany to było wezwanie do wspólnej zabawy. Znam również małe pieski, które potrafią ugryźć i robią to dość często, a głupi właściciele zbywają to śmiechem.
IMO (!!) - puszczenie luzem = kaganiec, na smyczy = brak kagańca. I może sobie właściciel wybrać. Jak nie dopilnuje to niech płaci odszkodowania + bardzo wysokie mandaty.

Verbum

Oczywiście psy powinny miec mozliwość biegania luzem w kagańcu jednakże nawet to powinno byc w jakis sposób kontrolowane jesli jest to duży pies. Mnie też czesto obszczekują małe kundelki ale one bardziej boją się mnie niz ja ich. Chodzi tu o psy, które moga wyrządzić jakąś większą krzywdę. A co do strazy miejskiej to obawiam się, że zanim zgłoszę sprawę i straż się pojawi delikwent z psem najprawdopodobniej się ulotni.

aszna11

Oj tak,nie jestem przeciwniczką psów ale te czworonogi luzem to w naszym mieście plaga.Właściciele pupilków nawet nie uwzględniają zakazów na placach zabaw.Często człowiekowi włosy dęba stają jak się widzi dużego pasa biegającego luzem bez kagańca na placu zabaw obok dzieci.Taki pies nie ma napisane na czole"nie gryzę"!!!!
Dla mnie nie ma tłumaczenia, że mały jest, że nic nie zrobi. Smycz i kaganiec.
Zdaję sobie sprawę, że nie ma u nas miejsca, żeby psy mogły się wyszaleć, ale trzeba było o tym myśleć kiedyś - jak się psa brało do domu. Teraz pozostaje tylko biegać ze swoim pupilem.
Żaden pies mi nie powie: "nie bój się mnie, ja cię nie ugryzę, tylko powącham", albo: "nie szczekam, żeby cię wystraszyć, tylko zaczepiam cię dla zabawy".
Nie kopnę takiego małego pieska, który mnie obszczekuje, bo po prostu nie miałabym serca tego zrobić, jednakże mam powody, by obawiać się, że mnie ugryzie, zniszczy spodnie, czy chociaż je pobrudzi. Te małe są nierzadko bardziej "zajadłe" niż te duże.
(2010-08-22, 07:52)Dredziata napisał(a): [ -> ]Nie kopnę takiego małego pieska, który mnie obszczekuje, bo po prostu nie miałabym serca tego zrobić, jednakże mam powody, by obawiać się, że mnie ugryzie, zniszczy spodnie, czy chociaż je pobrudzi.
A niektórzy tak robią.. Mój pies uciekał z podwórka w sezonie (wiadomo w jakim szczególnie Wink) - wykopywał nie wiadomo kiedy dziurę pod płotem i zwiewał, czasem nawet na parę dni. Aż w końcu ktoś mu spuścił wp#$%^ol, i do dziś się boi wychodzić z domu Undecided.

A z pogryzieniami to się zdarza, kamilus. Parę lat temu gdy jechałem na deskorolce nad Wisłą, przybiegł znienacka wilczur (pewnie też dezerter) i rozszarpał mi nogawkę. Szczęście w nieszczęściu, że akurat miałem długie spodnie.
Puszczanie psa bez smyczy i kagańca powinno być surowo karane.

Lata temu, kiedy jeszcze miałam królika i wychodziłam z nim na dwór (na takich szeleczkach chodził), nagle wyskoczył wielki pies. Jego właściciel szedł wymachując smyczą, kagańca w ogóle nie było. Pies wpadł na plac zabaw i zaczął gonić mojego królika, który wyrwał się ze smyczy. Na szczęście uciekł w takie krzaki z kolcami i pies go nie dopadł.
Krzyczałam i goniłam tego psa wtedy, a właściciel miał to gdzieś. Nie wyobrażam sobie, co przeżyłabym ja i reszta dzieciaków bawiących się wtedy na placu, gdyby na naszych oczach ten pies zagryzł mi królika.

Dla mnie nie ma żadnego wytłumaczenia, że pies nie ma smyczy i kagańca.
ludzie wy chyba nie wiecie jak zachowywać się w obecności psa! pierwsze i najważniejsze NIE UCIEKAĆ!!!! pies ma cos takiego jak instynkt łowcy czyli wszystko co się szybko porusza to potencjalna zdobycz!!!

absolutnie nie zgodze się z dredziata że tylko smycz i kaganiec...(swoją drogą chyba nigdy psa nie miałaś bo sorry ale królik to nie to samo)...wybiegany pies to szczęśliwy i spokojny pies, który po większym wysiłku będzie w domu spał a nie wyrażał swoją frustrację na meblach kapciach i wszystkim dookoła......

bez przesady nie klasyfikujcie każdego dużego psa jako potencjalne zagrożenie bo pogryść może nawet maleńki york.....

verbum na traume i strach przed zwierzetami polecam wizyte u psychologa.....bo jak kamilus napisal demonizujesz....
Cytat:absolutnie nie zgodze się z dredziata że tylko smycz i kaganiec...(swoją drogą chyba nigdy psa nie miałaś bo sorry ale królik to nie to samo)...wybiegany pies to szczęśliwy i spokojny pies, który po większym wysiłku będzie w domu spał a nie wyrażał swoją frustrację na meblach kapciach i wszystkim dookoła......

Ja chcę czuć się bezpieczna, kiedy idę sobie chodnikiem. Obojętnie czy sama, czy z dzieckiem, które wystraszone może zrobić różne rzeczy.
Proszę bardzo, niech się pies wybiega, ja nie mam nic przeciwko. Zakładamy kaganiec, rozciąganą smycz i w drogę za psem. Albo niech ci wszyscy miłośnicy psów, napiszą jakieś pismo (nie wiem do kogo, to Wasz interes, aby się dowiedzieć) o przeznaczenie jakiegoś niezagospodarowanego miejsca, pod wybieg dla psów.
Nie obchodzi mnie, czy pies wyładowuje swoją frustrację w domu, dopóki to nie jest mój dom. Obchodzi mnie natomiast bezpieczeństwo moje i moich najbliższych.
Nie mam psa ze względu na to, że uważam, że blok, to nie miejsce dla psów. Jeśli będę kiedyś mieszkać w domku, to oczywiście pies tam będzie. Oczywiście duży pies, a nie coś, co mogę zgnieść butem.
Wtedy jednak będę miała ogród, w którym pies będzie mógł się wybiegać.
A to co mówisz, że nie tylko duże psy są potencjalnym zagrożeniem, to już napisałam wyżej:
Cytat:Te małe są nierzadko bardziej "zajadłe" niż te duże.
.

I jeszcze czytanie ze zrozumieniem się kłania. Ja nie uciekałam przed tym psem, tylko go goniłam, bo on gonił mojego królika. I to nie pies jest winny. To głupi właściciele są przyczyną wielu nieszczęść.

Verbum

Pozytywka: Ja mam iść do psychologa? Mam lepszy pomysł. Może puszcze za Tobą 3 duze psy niech Cię trochę pgonią po mieście a na koniec rozwale Ci kolana tak jak ja sobie rozwaliłem uciekając przed psem to zobaczyny czy będziesz tego samego zdania. Najlepiej żeby Cie jeszcze ugryzł to zobaczysz jakie te psy są miłe i jak bardzo chcą się pobawić. Jak jesteś taką specjalistką od psów chętnie zobacze jak bys zachowała sie w sytuacji zagrozenia życia. Oglądanie discovery to nie to samo co prawdziwe spotkanie z takim psem.
Stron: 1 2 3 4 5