Tczew - TCZ.PL - Forum dyskusyjne

Pełna wersja: Religia w szkołach - za czy przeciw?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
http://wiadomosci.dziennik.pl/wybory/new...szkol.html

"Palikot podkreślił na konferencji prasowej, że Ruch chce wycofania lekcji religii ze szkół, "bo 900 godzin religii w ciągu roku to za dużo". Jak mówił, traktowanie lekcji religii jako jednego z najważniejszych, tuż po języku polskim i matematyce, przedmiotu w szkole - "to jakiś obłęd". "Rozumiem jakąś jedną lekcję religii w parafii, ale żeby w szkole było więcej lekcji religii niż historii czy jakichś innych przedmiotów, to jest to postawione na głowie" - powiedział."

Co myślicie o tym pomyśle? Czy lekcja religii w obecnej formie powinna pozostać w szkołach? Czy może potrzebne są głębokie zmiany w systemie nauczania ?
Jestem jak najbardziej za!
Ja też w szkole miałam więcej godzin religii niż np. biologii, z której zdawałam maturę.
Religia przydawała się tylko do odrabianie lekcji z innych przedmiotów, do odespania, albo pogadania.
Religia powinna wrócić do salek i wtedy okazałoby się ile osób naprawdę chce chodzić na religię.
Z tego co kojarzę, teraz jest tak, że religia jest w szkole i to wcale nie pierwsza czy ostatnia i uczniowie, którzy na nią nie uczęszczają muszą siedzieć na korytarzu bądź w świetlicy, a później iść jeszcze chyba na etykę, bo przecież nie może być tak, że nie chodzi nigdzie. I tym samym znów tracą czas. Dlatego tylu uczniów chodzi na religię - żeby później nie tracić czasu.
Gdyby religia była w salkach po szkole, to uważam, że spadłaby liczba uczęszczających na nią uczniów.

Religia precz ze szkoły!
Chyba, że byłoby to ogólne pojęcie religii, a nie religia katolicka. Co to za wyróżnianie?
Ja również jestem za oddzieleniem religii od szkoły. Ewentualnie jakiś dodatkowy przedmiot w stylu "historia sztuki" - o religii ogólnie.
Etyka i lekcje religii na pierwszej lub ostatniej okazały się totalną ściemą. Miało być inaczej.
Przymusowa* religia w szkole = nieporozumienie.
O dziwo, nawet osoby wierzące i praktykujące często są tego zdania, że religia powinna być dla chętnych - w salkach.



* jeżeli ktoś twierdzi, że można przecież wybrać etykę - w ilu szkołach jest możliwość zrezygnowania z niej na korzyść etyki _w rozsądnych godzinach_ ?
I tu popieram Palikota, to nie normalne. Z etyką też jest problem, bo z tego co pamiętam musi być ileś chętnych na ten przedmiot (chyba 5 osób z jednej klasy).
Uważam, ze religia w takiej formie jak jest dzisiaj powinna być jak dawniej, w salkach katechetycznych. Ale byłabym też za tym by dać do szkoły przedmiot mówiący o religiach w ogóle, by przybliżać dzieciakom różne religie z grubsza, taka ogólna wiedza o religiach. Nie tylko o tej jednej prawdziwej, najlepszej, najbardziej podobającej się bogu i papieżowi
W moim przekonaniu problem z religią w szkołach jest bardzo zawiły z wielu powodów.

Po pierwsze jest to nauczanie "jedynej i słusznej religii" panującej w naszym kraju, co z góry można uznać za dyskryminację pozostałych "nie-katolików". Ja nie jestem ostrym zwolennikiem całkowitego wyrzucenia religii ze szkół. Jest to na tyle ważna sfera życia społecznego, że warto się o niej uczyć. Z tego co sam pamiętam religioznawstwo to drobny ułamek programu nauczania tego przedmiotu. Ale dlaczego z góry narzuca się sposób myślenia i tym samym wybraną religię???

Druga kwestia to sami nauczyciele. Jeżeli komuś się trafi katecheta, to jeszcze pół biedy. Niestety częściej są to zakonnice, uczące jednocześnie wykładni katolickiej, wychowania do życia w rodzinie (o zgrozo!) i etyki w ich rozumieniu. Jak ktoś, kto nie ma pojęcia o co chodzi "w temacie" ma być autorytetem przy WDŻ, które często na siłę jest wmieszane w religię?? Siostra Liliana (może jeszcze uczy) próbowała nam nawet o narkotykach opowiadać, czego można spróbować, a czego nie, bo to ciężki grzech.

Jeżeli przytrzymuje się dzieciaki w ciągu roku szkolnego na tyle godzin, to zamiast robić z tego czas na odrabianie lekcji i grę w państwa i miasta, niech da się im wybór i wiedzę na temat religii. Gdyby zajęcia w obecnej formie przekształcić na religioznawstwo i etykę, rozwiązano by problem zwolnień z tych zajęć i skazywanie części uczniów którzy nie są katolikami na wyalienowanie.
A ja jestem zwolennikiem totalnego oddzielenie spraw państwowych od tych wszystkich obrządków, czy katolickich, protestanckich czy kompletnie innych.

marti

(2011-09-16, 22:18)Chefren napisał(a): [ -> ]W moim przekonaniu problem z religią w szkołach jest bardzo zawiły z wielu powodów.

Dlaczego? Religia to system wierzeń i obrzędów, i jeżeli jest obecny w szkole powinien sprowadzać się do 45 minutowej modlitwy. Nauką będzie religioznawstwo, teologia, filozofia czy etyka. W dzisjeszej formie stanowi pewne wykluczenie dzieci, które na nią nie chodzą. Nie wspominając już o postawie rodziny, która wymaga, aby dziecko było przyjęte niezależnie od postawy samych rodziców.

Ostatnio mój pierwszak zadał mi pytanie: czy wiem, jak powstała Ziemia. Zaczynam więc opowiadać o wielkim wybuchu, akrecjacji materii i narodzinach planet. A on na to: nieprawda, bo to pan Bóg stworzył Ziemię.
marti napisał(a):Dlaczego? Religia to system wierzeń i obrzędów

Przecież są kościoły. Szkoła jest od nauki.

marti napisał(a):(...) i jeżeli jest obecny w szkole powinien sprowadzać się do 45 minutowej modlitwy.

Na dzień dzisiejszy często jest to czas na odrabianie lekcji i grę w kółko i krzyżyk. Po co takie marnowanie czasu?

marti napisał(a):W dzisjeszej formie stanowi pewne wykluczenie dzieci, które na nią nie chodzą.

Dlatego uważam, że lekcje religii powinno się zastąpić religioznawstwem, etyką etc.
Niczym nie zastępować, usunąć całkowicie ze szkół. Na rekolekcje dzieci niech chodzą dobrowolnie do kościoła czy innego związku wyznaniowego. Bez mieszania tego ze szkolnictwem.
Dla mnie jedyną możliwością na to, aby religia pozostała w szkole w takiej formie jak obecnie, jest wprowadzenie do szkół etyki. Część dzieci idzie na religię, część na etykę.
Jeśli nie można spełnić takiego warunku, to religia powinna być przeniesiona do salek.
Jeśli nic się nie zmieni, to ja też prawdopodobnie wyślę moje dzieci na religię, żeby nie musiały po szkole chodzić na inne zajęcia, kiedy to "wybrane" dzieci katolickie bawią się na podwórku, albo robią inne rzeczy.
Nie trzeba być wierzącym aby uczestniczyć w zajęciach. Można wykuć na pamięć te wszystkie przykazania i inne dziwne rzeczy, tak jak wzory z matematyki. No może z tą różnicą, że wzory powinno się jeszcze rozumieć Tongue.

marti

(2011-09-17, 13:27)Dredziata napisał(a): [ -> ]Dla mnie jedyną możliwością na to, aby religia pozostała w szkole w takiej formie jak obecnie, jest wprowadzenie do szkół etyki. Część dzieci idzie na religię, część na etykę.

W pierwszych klasach SSP 2 jest podział: religia lub etyka - na tę godzinę łączone są dwie klasy.

Ja nie jestem przeciwny religii w szkole, jednak powinna ona być przedstawiana w bardziej tolerancyjny sposób. Idealnie, gdyby to były elementy teologii, filozofii, etyki i religioznawstwa. Celem powinno być pokazanie różnorodności, zachęcanie do tolerancji, do stawania się lepszym człowiekiem, do poszanowania innych - ich przekonań, obrzędów czy stylu życia. A jest dokładnie odwrotnie: zamykanie się, ograniczanie, straszenie. Na religii w I klasie dziecko dowiaduje się, że pan Bóg stworzył świat w 6 dni czy jedynym pozdrowieniem katolika jest: "niech będzie pochwalony..."
Ja niestety nie wyślę dzieci do SSP 2, bo po prostu mam daleko.

Gdyby lekcje religii wyglądały tak jak piszesz, a nie nauka o jedynej słusznej religii i często takie bzdury jak stworzenie świata w 6 dni itp. to nie miałabym nic przeciwko. No ale niestety tak nie jest.
Mnie osobiście nie obchodzi w co kto wierzy lub nie wierzy. Ważne, żeby nie próbował mi wcisnąć jedynej słusznej drogi i szanował moje zdanie.
Mam swoje poglądy i ich się trzymam. Martwi mnie tylko to, że kiedy rozmawiam z wieloma katolikami i mówię im, że jestem osobą niewierzącą, to gdyby mogli, to by mnie rozszarpali. Gdzie ta katolicka tolerancja? Kończy się wraz ze słowami "jestem niewierząca"? Nie obchodzi ich wtedy jakim jestem człowiekiem, tylko czy wierzę. Chyba nie tak powinno to wyglądać?
(2011-09-17, 22:36)Dredziata napisał(a): [ -> ]Gdzie ta katolicka tolerancja? Kończy się wraz ze słowami "jestem niewierząca"? Nie obchodzi ich wtedy jakim jestem człowiekiem, tylko czy wierzę. Chyba nie tak powinno to wyglądać?

Niektórzy zapominają, że "kochaj bliźniego swego" dotyczy całej ludzkości, nie tylko tych "naszych" Wink
Szkoda strzępić jęzora na ten temat. Nikt nigdy nie wycofa religii z polskiej szkoły, wiadomo dlaczego.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10