Tczew - TCZ.PL - Forum dyskusyjne

Pełna wersja: nauki przedmałżeńskie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4
tcz45 napisał(a):co jak co , ale klechy to mają doświadczenie w związkach , ale nie małżeńskich. Co taki może wiedzieć o trudach , problemach, obowiązkach a nawet o przyjemnościach małżeńskich. Mają wszystko podane na tacy, wikt i opierunek, gosposia upierze , ugotuje, posprząta, a ten tylko o ,,niebie,, myśli he hee Do roboty nie chodzi, nie martwi się o emeryturę po 67 roku. Jeśli chodzi o wiedzę , na Biblii się nie opierają jako autorytecie, bo gdyby tak było biskupi powinni mieć żony, gdyż jest to nakaz Pański -samego Jezusa Chrystusa. I inne zalecenia też lekceważą. Kiedyś też to przechodziłem, ale po dwóch spotkaniach powiedziałem mu przestań głupoty gadać , i dawaj papier . I dał bo tylko opłaty się dla nich liczą. Takie porady jak już powinny udzielać sprawdzeni i przeszkoleni doradcy małżeńscy, którzy swoim życiem pokazują jak można żyć. Teorie księży są z kosmosu. Dużo można by było napisać , ale księża czy jakby ich tam zwał pastorzy, dawno już przestali być autorytetem dla większości ludzi. To samo dotyczy pastorów zielonoświątkowych, baptystów czy innych grup ,co mają na uwadze tylko swoje brzuchy.


Ja się pytam, kto każe komukolwiek chodzić na KURSY PRZEDMAŁŻEŃSKIE i kto komukolwiek każe brać ŚLUB KOŚCIELNY? Na cholerę głos zabierają ludzie, którzy mają wbite w instytucję jaką jest Kościół?

Sama hipokryzja wychodzi, w dupie mają religię, księży, sakramenty, a ślubik chcą wziąć w pięknej katedrze, z organistą i wystrojonym wnętrzem. Nikt WAM nie każe zawracać gitary księżom - ślub może WAM udzielić jakiś chłop w stodole, co to za różnica?
Ze wszystkim w zasadzie się zgadzam, poza ostatnim - ślub udzielony przez chłopa w stodole z reguły nie ma mocy prawnej. Smile

Chociaż z drugiej strony, często ślub / chrzest i inne sakramenty wychodzą od jednej tylko strony (o dziwo w większości znanych mi przypadków ze strony kobiet - ale szerszej statystyki nie prowadzę), a druga strona jedynie idzie na ustępstwo. Takie sytuacje rzeczywiście mogą być przyczyną frustracji.
Od prawnego związku jest urząd stanu cywilnego Smile Jak sie komus nie podobają procedury kościelne to niech sie zadowoli cywilnym ślubem. Nie rozumiem po co na siłe robić problem.
(2012-04-19, 13:18)Manif napisał(a): [ -> ]Ze wszystkim w zasadzie się zgadzam, poza ostatnim - ślub udzielony przez chłopa w stodole z reguły nie ma mocy prawnej. Smile

Chociaż z drugiej strony, często ślub / chrzest i inne sakramenty wychodzą od jednej tylko strony (o dziwo w większości znanych mi przypadków ze strony kobiet - ale szerszej statystyki nie prowadzę), a druga strona jedynie idzie na ustępstwo. Takie sytuacje rzeczywiście mogą być przyczyną frustracji.

Ten chłop ze stodołą to tak obok cywilnego, żeby ładnie było Big Grin
ale Twoja odpowiedź mnie rozśmieszyła Smile
Oczywiście, że nikt nikomu ślubu kościelnego brać nie każe, ale to, że dwoje wierzących ludzi chcą przysięgać przed Bogiem miłość itd. nie oznacza, że trzeba się na wszystko godzić.
Większość moich znajomych i prawie cała rodzina to ludzie wierzący. Tylko jedna para jaką znam nie ma ślubu kościelnego. Wielu pytałam o to, co jest na kursie przedmałżeńskim i słysząc np. o tym, że ksiądz pyta o datę ostatniej miesiączki, uważam, że coś jest nie tak. Albo namawianie (tu nie przez księdza) do zakupu zestawu jakichś świstków z kalendarzykiem małżeńskim i oczywiście wypełnianie ich i przynoszenie na kolejne nauki jest chore.
Rozumiem, że byłaby o tym mowa na naukach, bo w końcu Kościół jest przeciwnikiem "sztucznych" metod antykoncepcji, ale sprawdzanie jest już nie na miejscu. I grożenie palcem, że mężatka, to temperaturę w pochwie może mierzyć, ale przed ślubem, to tylko w ustach.
Są pewne granice, które często zostają przez księży przekraczane i pisanie, że "nikt nikomu brać kościelnego ślubu nie każe" w obronie wielu zachowań księży jest trochę nie fair względem tych, którym naprawdę zależy na ślubie przed ołtarzem, a wiadomo, że bez księdza się nie da.

No i żeby nie było niejasności, to mam na myśli ludzi, którym naprawdę zależy na ślubie przed Bogiem, a nie "bo wypada", "bo co ludzie powiedzą", "bo ładnie wygląda".

valaki

Ja miałem nauki przedmałżeńskie na lekcjach religii w szkole średniej, chyba to były nauki przedmałżeńskieHuh
Tak, chodziłem wtedy na religięTongue
Dostałem nawet świstek że ukończyłem. I na co mi on teraz?
Na nic. Na makulaturę świstek oddaj Big Grin.
Ja nie mam takiego świstka, bo cały drugi semestr w 3 klasie liceum nie było mnie w szkole. Ale za to na świadectwie mam z religii celujący Big Grin.

valaki

Dredziata, tak te nauki wyglądają? Oni przecież najlepiej i najwięcej wiedzą o życiu w małżeństwieBig Grin Trzeba się dostosować.
(2012-04-19, 21:20)Dredziata napisał(a): [ -> ]Na nic. Na makulaturę świstek oddaj Big Grin.
Ja nie mam takiego świstka, bo cały drugi semestr w 3 klasie liceum nie było mnie w szkole. Ale za to na świadectwie mam z religii celujący Big Grin.

Lepsza jesteś, ja tylko bardzo dobryTongue
(2012-04-19, 13:07)ma7ias napisał(a): [ -> ]Ja się pytam, kto każe komukolwiek chodzić na KURSY PRZEDMAŁŻEŃSKIE i kto komukolwiek każe brać ŚLUB KOŚCIELNY? Na cholerę głos zabierają ludzie, którzy mają wbite w instytucję jaką jest Kościół?

Sama hipokryzja wychodzi, w dupie mają religię, księży, sakramenty, a ślubik chcą wziąć w pięknej katedrze, z organistą i wystrojonym wnętrzem. Nikt WAM nie każe zawracać gitary księżom - ślub może WAM udzielić jakiś chłop w stodole, co to za różnica?

[Obrazek: tumblr_lw1utd3hSL1qewacoo1_500.jpg]

mieczyslaw

(2012-04-19, 20:00)Dredziata napisał(a): [ -> ]Oczywiście, że nikt nikomu ślubu kościelnego brać nie każe, ale to, że dwoje wierzących ludzi chcą przysięgać przed Bogiem miłość itd. nie oznacza, że trzeba się na wszystko godzić.
Większość moich znajomych i prawie cała rodzina to ludzie wierzący. Tylko jedna para jaką znam nie ma ślubu kościelnego. Wielu pytałam o to, co jest na kursie przedmałżeńskim i słysząc np. o tym, że ksiądz pyta o datę ostatniej miesiączki, uważam, że coś jest nie tak. Albo namawianie (tu nie przez księdza) do zakupu zestawu jakichś świstków z kalendarzykiem małżeńskim i oczywiście wypełnianie ich i przynoszenie na kolejne nauki jest chore.
Rozumiem, że byłaby o tym mowa na naukach, bo w końcu Kościół jest przeciwnikiem "sztucznych" metod antykoncepcji, ale sprawdzanie jest już nie na miejscu. I grożenie palcem, że mężatka, to temperaturę w pochwie może mierzyć, ale przed ślubem, to tylko w ustach.
Są pewne granice, które często zostają przez księży przekraczane i pisanie, że "nikt nikomu brać kościelnego ślubu nie każe" w obronie wielu zachowań księży jest trochę nie fair względem tych, którym naprawdę zależy na ślubie przed ołtarzem, a wiadomo, że bez księdza się nie da.

No i żeby nie było niejasności, to mam na myśli ludzi, którym naprawdę zależy na ślubie przed Bogiem, a nie "bo wypada", "bo co ludzie powiedzą", "bo ładnie wygląda".

WTF???

Czegoś tu nie rozumiem. Dlaczego emocjonują się spawami Kościoła ludzi, którzy nimi nie są zainteresowani?
Mieczysław, dlaczego robisz jakieś personalne docinki, zamiast odnieść się do treści posta?


PS. Kiedy przyniesiesz mi książkę? :>
Mieczyslawie, każdy ma prawo wyrazić swoją opinię na każdy temat i ja z tego prawa korzystam.
To, czy mnie temat bezpośrednio dotyczy czy nie, to nie Twój interes. I tak jak Manif powiedział - odnieś się do treści mojego posta (jeśli chcesz), to wtedy podyskutujemy. Inaczej nie mam o czym z Tobą rozmawiać lub wyjaśniać Ci przyczyn mojego postępowania, bo po prostu Cię nie lubię i nie chce mi się wchodzić z Tobą w dyskusję.
Dredziata jeśli chcesz zrobić prawo jazdy to też musisz się zgodzic na warunki przystąpienia do kursu/egzaminu. Czysta hipokryzja niestety przemawia przez ludzi
Sorrki ze post pod postem. Nie mam oczywiście namyśli konkretnie Ciebie tylko ogół.
(2012-04-20, 00:09)leoncjo napisał(a): [ -> ]
(2012-04-19, 13:07)ma7ias napisał(a): [ -> ]Mój tekst

[Obrazek: tumblr_lw1utd3hSL1qewacoo1_500.jpg]

ha ha ha ha, Boże jak śmiesznie.

Ja się zastanawiam, dlaczego tak jest, że tacy "zboczeni" księża trafiają się tylko tym, którzy w Kościele są od święta (np. bierzmowanie, ślub). Doprawdy dziwne. A ci, którzy przez kursy przeszli i "zdarza" im się trafić do Kościoła w niedzielę, jakoś na kursy nie narzekają.
Stron: 1 2 3 4