Redakcja serwisu Tcz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych na forum. Publikowane tutaj treści są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami użytkowników forum.tcz.pl.





  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
PORODÓWKA W TCZEWIE CO O NIEJ SĄDZICIE???




 

Moja żona po kilku pobytach w tczewskim szpitalu (oddział patologiczny, który jest połączony z położniczym) niestety nie odważyła się rodzić w Tczewie, pomimo tego że ciążę prowadził jej (prywatnie) ordynator tczewskiego szpitala. Niestety, tczewska służba zdrowia stoi na równie niskim poziomie jak kilka lat temu. Panie salowe - super, pielęgniarki i położne zależy która, lekarze.... A i jedzenie.... MASAKRA. Samochody cateringu oklejone jako Hacjenda... Wstyd. Codziennie dowoziłem własne jedzenie bo tego szpitalnego nie dało się jeść.
Ogólnie, finalnie rodziliśmy (poród rodzinny) na Zaspie. Z natury jestem czepialski, ale tutaj nie mam do czego się przyczepić. Lekarze, położne, atmosfera, warunki - nawet jedzenie - wszystko OK, szczególnie biorąc pod uwagę to że szpital jest w trakcie remontu! Mama nadzieję, że na drugie dziecko szpital na Zaspie będzie już po remoncie :-) albo przetestujemy UCK na Klinicznej :-)
hydraulik - ogrzewanie - woda - gaz
urządzenia grzewcze




Odpowiedz }
Plusy od




 

Pierwsze dziecko Tczew - beznadzieja (ale to było 6 lat temu). Rok temu Zaspa, nie ma porównania. Wolałem jeździć codziennie do GDA niż oglądać te gęby z Tczewa.
Mieliśmy rodzić w Malborku - genialny oddział, ale natura chciała inaczej.



Odpowiedz }
Plusy od




 

(2015-12-09, 19:29)geo napisał(a): Żona akurat jest na tczewskiej porodówce.
Drugi raz.
Jak ją wypiszą to może coś opisze.

I jak wrażenia?



Odpowiedz }
Plusy od




 

No to relacja żony:
Cytat:Niedawno opuściłam tczewską porodówkę. Może nie powinnam się żalić, skoro wszystko skończyło się dobrze, ale jednak mam mieszane uczucia. Po raz drugi rodziłam w Tczewie. Moja pierwsza wątpliwość, czy używać w ogóle słowa "rodziłam". Miałam ponownie cesarskie cięcie i znowu czułam się jak pacjentka gorszej kategorii. W takim trudnym dla mnie momencie to sprawiało przykrość najbardziej. Poród, zarówno pierwszy, jaki i drugi, miał przebiegać normalnie, miałam rodzić naturalnie, nie udało się. Bóle jak przed porodem naturalnym, ostatecznie decyzja o cesarskim cięciu. Potem się zaczyna. Po pierwszej cesarce przychodzi położna i mówi mi "zasmucona": ehhh, nie udało się... Co się do cholery nie udało?! Urodziło się zdrowe dziecko, pacjent przeżył, więc co się nie udało?! Po drugiej cesarce podczas pionizacji (trudny moment, trzeba wstać po operacji) zrobiło mi się słabo, nie usłyszałam, że bywa, że się zdarza, tylko że to "za karę", przy zdejmowaniu cewnika, jak zabolało, pielęgniarka wiedziała lepiej, że tylko zaszczypało lekko (rzeczniczka mojej cewki moczowej - wyższy poziom wiedzy medycznejSmile . Odniosłam wrażenie, że po MOJEJ operacji cały personel odczuwa bólSmile W sytuacji, gdy personel traktuje Cię niewłaściwie, wszystko schodzi na dalszy plan. Przed porodem wszelkie piłki, drabinki, prysznice przestają się liczyć, gdy położna ze złośliwym uśmieszkiem podczas skurczów mówi: "trzeba było w ciążę nie zachodzić", po porodzie marzyłam tylko o powrocie do domu, słuchając na każdym kroku o wyższości porodu naturalnego nad operacyjnym. Jedzenie, stan sal poporodowych był mi obojętny, choć pewnie pozostawia wiele do życzenia, nie wiem, nie mam porównania. Dobrze wspominam panie salowe, czasami jest w nich więcej empatii, zrozumienia i ciepła niż w specjalnie wykwalifikowanym do pracy z ludźmi personelu. Pomagały nawet w okiełznaniu problemów z laktacją. Lekarze, widok rzadki, na obchodzie zazwyczaj, bez zastrzeżeń, z uśmiechem, zrozumieniem, bez złośliwości. Oddział neonatologii super, żadnych zastrzeżeń. Panie położne (niektóre oczywiście) z pozoru miłe, a potrafią stać się wyjątkowo nieprzyjemne w momencie, kiedy najbardziej liczysz na wsparcie. Ja rozumiem, że praca z wrzeszczącymi kobietami, obolałymi, zmęczonymi, wymaga wykrzesania z siebie dużej dawki optymizmu, empatii i pewnie też obojętności na to wszystko, co się dzieje na porodówce, ale jednak to głównie podejście do pacjentki determinuje większość opinii o oddziale. Podsumowując, rozumiem kobiety, które wybierają inny szpital. Choć nie oszukujmy się, ból chyba wszędzie podobny. I jak się okazuje, wszystko do przejścia, niezależnie od miejscaSmile




Odpowiedz }
Plusy od




 

Bardzo Ci wspólczuję! Rodziłam przez CC na Zaspie i byłam tam prawie 3 tygodnie, bo dziecko urodziło się 5 tygodni przed czasem. Widziałam każdą położną ma oddziale, nikt nigdy!!! Nie pisnął o różnicy w porodzie. Nikt nigdy nie dał mi odczuć, że z tą metodą jest coś nie tak. Rozmawiałam z innymi kobietami na oddziale i żadna nigdy nie wspomniała o czymś takim.



Odpowiedz }
Plusy od


Facebook Twitter RSS


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


  © 2015, Motyw "Duende" iAndrew. Modyfikacja i spolszczenie McB 
Polskie tłumaczenie © 2007-2018 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2018 MyBB Group.