Redakcja serwisu Tcz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych na forum. Publikowane tutaj treści są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami użytkowników forum.tcz.pl.





  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ratujmy maluchy - ostania szansa




 
#31

Kilka uwag ze strony rodzica, który ma dzieci na różnym poziomie edukacji.

Posłałem 6latka do szkoły - na 24 osoby jest kilkoro sześciolatków. Różnica w zachowaniu pomiędzy 6- a 7-latkami jest praktycznie niezauważalna, chociaż mój akurat zdążył już (razem z innym kolegą, 6-latkiem) zajść pani wychowawczyni za skórę. Nie mam porównania do podstawy programowej sprzed kilku lat, mogę więc odnieść się tylko do własnej edukacji. Kiedy ja zaczynałem szkołę podstawową, elementarz zaczynał się od nauki pisania, Ala ma kota i inne tego typu standardy. W dzisiejszej I klasie mamy kolorowanie, łączenie w pary, kreślenie po śladzie. Wprowadzanie liter jest dopiero w połowie roku. Czytanie - w drugiej klasie.

W porównaniu do zeszłorocznych przedmiotów - zmieniono nazwę przedmiotu na "Nauczanie wczesnoszkolne" (było "Nauczanie zintegrowane"). W planie tygodniowym znalazła się też... godzina na zabawę Wink Nie wydaje mi się, by było to wcześniej. Ogólna liczba godzin pozostała bez zmian, przy czym samo nauczanie zajmuje jedynie 3 godziny lekcyjne dziennie. Pozostały czas to WF, zabawa w formie zajęć ruchowych, religia, angielski. Nie jestem pedagogiem, ale te 3 godziny lekcyjne (oczywiście z przerwami) dziecko jest w stanie wytrzymać. Klasy liczą jedynie 22-24 osoby (za moich czasów 36) - to też zupełnie inna praca (część sali wyłożona jest wykładziną na zajęcia w kole na podłodze).

Mam też dwójkę dzieci w przedszkolu - tam jest teraz niezły bałagan. Dzieci 6-letnie zostały przemieszane z 5-letnimi (bo część poszła do szkoły) i... realizują ten sam program. Stworzono dwie grupy 3-latków, a w niektórych przedszkolach przyjmowane są nawet dzieci 2,5 letnie.

Patrząc z perspektywy rodzica - jestem zadowolony: dzięki większej liczbie grup przedszkolnych nie będzie problemu z brakiem miejsc, a dzieci rozwijają się szybciej, ale też żyją w zupełnie innych czasach (korzystają z komputerów, telefonów, pilotów - mi do zabawy musiał wystarczyć patyk jako karabin).

Wiec zanim podniesiemy larum, jaka to krzywda dzieje się naszym dzieciom - poczekajmy przynajmniej jakiś czas, aby zobaczyć, jak całość funkcjonuje. A że dzieci mają iść szybciej do pracy to bzdura - jak będę chciał, mogę je do 30 roku życia utrzymywać (jak we Włoszech).



Odpowiedz }
Plusy od




 
#32

(2011-09-02, 16:51)marti napisał(a): W dzisiejszej I klasie mamy kolorowanie, łączenie w pary, kreślenie po śladzie. Wprowadzanie liter jest dopiero w połowie roku. Czytanie - w drugiej klasie.

W porównaniu do zeszłorocznych przedmiotów - zmieniono nazwę przedmiotu na "Nauczanie wczesnoszkolne" (było "Nauczanie zintegrowane"). W planie tygodniowym znalazła się też... godzina na zabawę Wink Nie wydaje mi się, by było to wcześniej.

Czy ja dobrze rozumiem, że w stosunku do poprzedniego roku zmieniono program??
Błogosławieni Ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa. J. Tuwim
Offfotopiki



Odpowiedz }
Plusy od




 
#33

z tego co wiem to od przyszłego roku jest systemowa zmiana programowa, nowe podręczniki itp. (ale to chyba w szkolnictwie średnim)
Angel



Odpowiedz }
Plusy od




 
#34

(2011-09-02, 16:51)marti napisał(a): Wiec zanim podniesiemy larum, jaka to krzywda dzieje się naszym dzieciom - poczekajmy przynajmniej jakiś czas, aby zobaczyć, jak całość funkcjonuje.
Z całym szacunkiem ale polecam więcej pokory i patrzenia nie tylko na szkołę twojego dziecka i twoje dziecko gdyż reforma ta dotyczy całej Polski i wszystkich dzieci.
Jeśli więc twój syn dobrze zaaklimatyzował się w klasie to przypuszczam że:
1)Nie jest z końca roku (mój jest) - gdyż pomimo tego co piszesz różnice (intelektualne, społeczne, emocjonalne) pomiędzy sześciolatkiem z końca roku a siedmiolatkiem z początku (2 lata) są widoczne gołym okiem i nie potrzeba do tego wykształcenia pedagogicznego. I to będzie dramat dla części uczniów w roku następnym gdy I-sza klasa będzie dla 6-co latka obowiązkowa nie wspominając o przepełnionych klasach.
2)Nie jest dzieckiem upośledzonym, ze stopniem inwalidztwa czy z wrodzonymi dysfunkcjami - gdyż w takim przypadku został by pozbawiany rok wcześniej tak bardzo potrzebnych mu rehabilitacji w ośrodkach wczesnej interwencji (jedno z wielu skutków ubocznych reformy)
3)Szkoła do której chodzi spełnia wymagania Głównego Inspektoratu Sanitarnego (ponad 6 tys SP w Polsce jej nie spełnia). Polecam wyjrzenie poza Tczew - np. szkoła w Rumi (dwa oddzielne budynki oddalone o 50m - toaleta znajduje się jedynie w jednym z nich), Kleszczewo - 5cio latki dowożone gimbusem pozostawiane są same na poboczu gminnej szosy itp 6 tys innych miejscowości w Polsce.
4)Gdyby nie to jak nazwałeś "larum" Twoje dziecko w szkolnej toalecie nie miało by ciepłej wody - dopiero po interwencji (min Ratuj Maluchy) i uruchomieniu 3 miesiące temu funduszy z rezerwy w Tczewskich toaletach szkolnych doprowadzono ciepłą wodę.
5)Gdyby nie to jak nazwałeś "larum" Twoje dziecko nie miało by nawet tej wykładziny w sali gdyż reforma miała być bezwzględnie wprowadzona 3 lata temu bez jakikolwiek przygotowań i jedynie potężny głos społeczny ten walec zatrzymał.

I sprawa ostania - podstawa programowa
Piszesz że w pierwszej klasie jest tylko kolorowanie, pisanie po śladzie itp a czytanie wprowadza się w klasie II. I to jest prawda.
Polecam jednak uważną lekturę podstawy programowej - gdyż ta w kończy się w klasie III (pierwsze jej część) a wymagania te są niemalże identyczne jak w starej podstawie.
Oznacza to jedynie tyle że rozwleczony program w klasie I będzie musiał byś skompresowany i przyspieszony w klasie III - gdyż zakres lektur, umiejętności i znajomości jest niemalże taki sam jak w starym programie gdzie czytanie zaczynano w klasie I.

Tak więc pomyśl - gdyby rzeczywiście w całej Polsce było tak jak to reklamuje MEN (opieka, dostosowane sale, świetlice, stołówki, place zabaw itp.) i to wszystko za darmo (bo za przedszkole trzeba płacić) to myślisz że ponad 360tys rodziców bez pomocy jakikolwiek organizacji walczyło by z tą reforma??



Odpowiedz }
Plusy od




 
#35

(2011-09-03, 10:09)Max napisał(a): Tak więc pomyśl - gdyby rzeczywiście w całej Polsce było tak jak to reklamuje MEN (opieka, dostosowane sale, świetlice, stołówki, place zabaw itp.) i to wszystko za darmo (bo za przedszkole trzeba płacić) to myślisz że ponad 360tys rodziców bez pomocy jakikolwiek organizacji walczyło by z tą reforma??

Wręcz przeciwnie - każdy ma prawo protestować. Ja (jak zawsze) napisałem o swoich odczuciach po niezwykle krótkim, zaledwie dwudniowym pobycie w szkole w konsekwencji do podnoszonych wcześniej argumentów. Hasło "ratujmy maluchy" i prezentowane przez przeciwników reformy stanowisko jawiło szkołę jako miejsce kaźni, ciężkich prac i katorgi dla biednych uczniów. Porównałem ten obraz z tym, który organoleptycznie sprawdziłem i przedstawiłem swój sąd. Oczywiście - chciałbym, aby ławki były nowe, nowe podłogi, nowe przybory, ale wiem, że nie da się wszystkiego na raz zrobić. Zauważyłem, że przez wakacje wymalowano sale, a szkoła zakupiła nowe meble.

Na pewno ciepła woda w toalecie jest ważna, chociaż ja przez 8 lat podstawówki miałem tylko jeden, niebieski kran. Mydła też nie było, ani papieru - takie były czasy. Nikt nie protestował ani syfilis się nie rozprzestrzeniał. Z mojego punktu widzenia ważniejszym byłoby pozostawianie w szkole książek i "odrabianie lekcji" bezpośrednio po zajęciach tak, aby w domu był czas na odpoczynek, sport, książkę czy film.

Jedynym podnoszonym postulatem przez akcję było zawrócenie reformy. A ja dostrzegam, że moje dziecko ma więcej podźców do rozwoju niż ja w jego wieku. Jest internet, kolorowe książki, zagraniczne podróże, nauka języków od przedszkola. Coś nieosiągalnego 25 lat temu (ale to brzmi). Czy reforma była właściwa, czy nie okaże się po kilku latach. A wypadki dysfunkcyjne, o których piszesz jak najbardziej powinny być nagłaśniane i oprotestowane.



Odpowiedz }
Plusy od




 
#36

(2011-09-04, 19:26)marti napisał(a): Jedynym podnoszonym postulatem przez akcję było zawrócenie reformy.
Nie tyle zawrócenie reformy co pozostawienie rodzicom możliwości wyboru.
Dotychczas (przed reformą) jeśli chciałeś mogłeś posłać swojego 6-cio latka do szkoły. Jeśli tylko przeszedł pozytywnie badania dojrzałości szkolnej a ty stwierdziłeś że szkoła spełnia warunki do tego aby twoje dziecko czuło się w niej bezpieczne maiłeś prawo posłać je do niej.

Od następnego roku jednak każdy 6-cio latek mocą ustawy jest uważany za spełniającego "dojrzałość szkolną" (choć do tej pory prawie 30% 6-cio latków nie przechodziło pozytywnie takich badań) oraz każda szkoła spełnia założenia bezpiecznej i prawidłowej opieki nad 6-cio latkiem, wobec tego nie masz prawa odmówić posłania tam swojego 6-cio latka nawet jeśli powyższe założenia są niezgodne z prawdą i stanem faktycznym.



Odpowiedz }
Plusy od




 
#37

(2011-09-04, 21:18)Max napisał(a):
(2011-09-04, 19:26)marti napisał(a): Jedynym podnoszonym postulatem przez akcję było zawrócenie reformy.
Nie tyle zawrócenie reformy co pozostawienie rodzicom możliwości wyboru.

Tylko szkoły nie są z gumy i muszą w jakiś sposób (przynajmniej na poziomie gminy) dostosować ilość miejsc do ilości dzieci. Jakiś porządek musi być. Przecież równie dobrze co przyspieszenie obowiązku szkolnego można zafundować dziecku jego opóźnienie (w ten sam sposób). Natomiast większa liczba miejsc w przedszkolach jest nie do przecenienia.



Odpowiedz }
Plusy od




 
#38

(2011-09-04, 22:43)marti napisał(a): Tylko szkoły nie są z gumy i muszą w jakiś sposób (przynajmniej na poziomie gminy) dostosować ilość miejsc do ilości dzieci. Jakiś porządek musi być.
Dobrze ze o tym wspominasz bo to właśnie jest najbardziej sporny punkt tej reformy i na pewno nie można tu mówić o jakimkolwiek porządku (chyba tylko ewidencyjnym).
Co za chory umysł pani minister wprowadza następny podwójny rocznik do szkól. 2 razy więcej dzieci przewali się przez wszystkie szczeble edukacji (a na pewno dla tego jednego rocznika nie wybuduje się większej ilości sal czy dokupi ławek) i prawda jest taka że już dzisiaj dyr SP11 zapowiedział że dzieciaki te będą uczyć się na 3 zmiany.
Chciałem tylko przypomnieć że 2 lata temu wraz z ponad 70 tys podpisów rodzice złożyli na ręce pani minister wiele swoich postulatów min. taki aby podwójny rocznik był rozłożony na 3 lata (tj w każdym roku szkolnym do szkoły szły dzieci z zakresu kolejnych 16 miesięcy) w ten sposób każdy z roczników powiększony byłby jedynie o 30% a nie stanowił dublet jak to będzie miało miejsce za rok.
Pani minister nie raczyła nawet przyjąć tych postulatów i obracając się na pięcie i wyszła z sali...

(2011-09-04, 22:43)marti napisał(a): Przecież równie dobrze co przyspieszenie obowiązku szkolnego można zafundować dziecku jego opóźnienie (w ten sam sposób)
Chyba nie bardzo rozumiesz różnice.
Przyśpieszenie obowiązku szkolnego (które było prawem rodzica od ponad 20 lat) było zapisem w ustawie i dawało rodzicowi (po spełnieniu ustawowych wymagań)pełna swobodę decyzji.
Obecnie odroczenie obowiązku szkolnego stanowi lawirowanie na granicy luk prawnych w oparciu o orzeczenie lekarza pediatry oraz psychologa (nie wspominając o niejasnym statusie dziecka odroczonego - przedszkole mu już nie będzie przysługiwało i pejoratywnym wydźwięku takiej decyzji która może ciągnąc się za dzieckiem latami). Nie ma już jak do tej pory zunifikowanych testów kwalifikujących bądź nie do pozytywnej/negatywnej decyzji. Wszystko będzie zależało od tego jak dobrego masz pediatrę. Rodzic nie ma jednak żadnego prawa odroczyć swojego 6-cio latka gdy stwierdza że to szkoła ma problemy z dostosowaniem ( a takich szkół jak wspominałem jest w Polsce ponad 6 tys)

(2011-09-04, 22:43)marti napisał(a): Natomiast większa liczba miejsc w przedszkolach jest nie do przecenienia.
I od tego trzeba było zacząć tę reformę. Od odbudowy bazy przeszkoli które zaczęto masowo likwidować w 1999r.
Obecna reforma to przekładanie z pustego w próżne. Dzięki tej reformie nie powstało ANI JEDNO miejsce więcej w przedszkolu !!! spowodowała jednak przymusowe wysiedlenia 6-cio latków z przedszkoli do szkolnych zerówek (min, Wa-wa, Kraków, Poznań i wiele innych)



Odpowiedz }
Plusy od




 
#39

(2011-09-05, 08:05)Max napisał(a): I od tego trzeba było zacząć tę reformę. Od odbudowy bazy przeszkoli które zaczęto masowo likwidować w 1999r.
Obecna reforma to przekładanie z pustego w próżne. Dzięki tej reformie nie powstało ANI JEDNO miejsce więcej w przedszkolu !!! spowodowała jednak przymusowe wysiedlenia 6-cio latków z przedszkoli do szkolnych zerówek (min, Wa-wa, Kraków, Poznań i wiele innych)

Tylko po co uderzać od razu w taki histeryczny ton używając słowa "wysiedlenie", które jest raczej nieadekwatne do sytuacji. W tym roku do zerówek przyjęto 5-latki. Szkoła przygotowała dla nich specjalne sale do zabawy i opiekę (znowu w oparciu o SSP2).

Jest jeszcze jeden ważny aspekt - przedszkola publiczne (vide bezpłatne) nie istnieją. Nawet w tych miejskich trzeba było płacić miesięcznie ponad 200 zł na utrzymanie. W niepublicznych to kwota 300-400 zł. W prywatnych nawet 600 zł. Przesunięce jednego rocznika do szkoły to oszczędność ponad 3000 zł w portfelu rodzica (odjąłem 300 zł na szkolną wyprawkę).



Odpowiedz }
Plusy od




 
#40

(2011-09-05, 08:28)marti napisał(a): Tylko po co uderzać od razu w taki histeryczny ton używając słowa "wysiedlenie", które jest raczej nieadekwatne do sytuacji.
Jak najbardziej adekwatne gdyż tak te sytuacje wyglądały w wymienionych przeze mnie miastach (miasta te chciały pozbyć się kosztów utrzymania gdyż to MEN płaci za placówki w szkołach).
Rodzice dowiadywali się 2 tygodnie przed rozpoczęciem roku że całe grupy przedszkolna zostały rozwiązane i przeniesiona do okolicznych szkół (warunki były czasami skrajnie różne). W części przypadków grupy te zostały pozbawione swoich nauczycieli i przydzielono im zupełnie nowych jedynie na ten rok przejściowy.

(2011-09-05, 08:28)marti napisał(a): Jest jeszcze jeden ważny aspekt - przedszkola publiczne (vide bezpłatne) nie istnieją. Nawet w tych miejskich trzeba było płacić miesięcznie ponad 200 zł na utrzymanie.
Nie bardzo rozumiem ten komentarz.
Oczywiście że przedszkola są płatne (niemal zawsze były) - ale jako rodzic chce mieć wybór jaki miałem do tej pory.
Jeśli rodzica stać to będzie dążył do tego aby jego 6-cio latek był w miejscu w którym opieka jest do godz 17.00 tak aby zdążył odebrać go po swojej pracy) a nie tkwił w przechowalni(świetlicy), pełą opiekę w ferie wakacje i wiele innych dni wolnych od zajęć pedagogicznych, miał 3 posiłki dziennie, opiekę 2 nauczycieli i plac zabaw.
Więc nie dziw się że jeśli rodzice widzą gołym okiem różnice pomiędzy bezpłatną szkołą i płatnym przedszkolem a odbiera im się prawo o decyzji gdzie posłać swoje 6-co letnie dziecko podnosi się naprawdę spory bunt.



Odpowiedz }
Plusy od




 
#41

Pozwólcie, że się wtrącę.
Moja córka (kończy lat 5 pod koniec listopada!) poszła do zerówki do sp 10. Byłam, dość by rzec, pełna obaw co do egzystencji mojej małej Wiki wśród takiego ogromu dzieci. Ale nie jest aż tak źle, jeśli chodzi o moje dziewcze! Może i mogłaby iść do przedszkola, by odpękać obowiązkową zerówkę, ale mnie na to nie stać, więc "darmowa szkoła" wybrana została z przymusu (choć koszt zestawu książek, plecaka i tabunu przyborów wyszedł dobrze ponad 300zł, a to nie koniec). I powiem Wam jak to wygląda w mojej ocenie. Sp 10 ma fajną łazieneczkę dla zerówek (na klucz, a dzieci idą siusiu z panią), na ewentualne obiadki idą z panią w trakcie trwania lekcji dla innych klas (dzwonek "0" nie obowiązuje), wchodzą z boku szkoły (jak dla mnie dobre rozwiązanie) bo w ciasnym korytarzu o kolizję starszaków z maluchami nie kłopot. Niestety gdy moja Wiki ma na rano (7:30), to pół godziny przed końcem zajęć siedzi z resztą klasy na korytarzu, bo już inna grupa ma zajęcia w (nie wywietrzonej po poprzedniej grupie) klasie i odwrotnie, gdy moja ma na 12:00, poprzednia grupa od pół godziny czatuje na rodziców na korytarzu (-dzieci nie można odbierać szybciej!!!). Zajęcia ma po 5-6 godzin w klasie 28-osobowej, w której rocznikowo są same 5 latki i biedna pani, która próbuje ogarnąć towarzystwo w malutkiej (choć dość przytulnej i pełnej nowych zabawek) klasie. Wiktoria lubi szkołę i jak na razie chodzi chętnie, jednak widząc szlochające dzieci, które pani odrywa od mamy czy taty, ma przerażenie w oczach i płacz na końcu noska, bo sceny są dość danteńskie.
Reasumując: z jednej strony, patrząc na Wiki, która sobie świetnie radzi i z grubsza nie widzi nic złego w swojej szkole, myślę sobie, że to my dorośli wyolbrzymiamy problem. Ale z drugiej zaś jestem pewna, że "0" powinna być tylko w przedszkolu i w o połowę mniejszych grupach, bo 3/4 5-latków nie jest gotowa na szkołę i mogłoby zostać ten jeden rok dłużej w domku (bardzo mało mam z naszej klasy pracuje na etat i tylko obowiązek zmusił do oddania dzieci szkole). Dla wszystkich natomiast rodziców podstawa wyboru szkoły a nie przedszkola jest taki sam: KASA.
Jestem upośledzonym umysłowo homofobem. Islamofobem też.
Jestem z tego dumna.



Odpowiedz }
Plusy od




 
#42

(2011-09-08, 10:13)niunia9970 napisał(a): Byłam, dość by rzec, pełna obaw co do egzystencji mojej małej Wiki wśród takiego ogromu dzieci.
Prawdziwe obawy czekają dopiero w następnym roku szkolnym gdyż Twoja córka pójdzie do I-szej klasy wraz z niemalże dwoma rocznikami dzieci a miejsc w klasach nie przybędzie.
Jedynie od zdrowego rozsądku dyrektorów będzie zależała liczba dzieci w klasach i ewentualny podział na klasy dla 6 i 7 latków (aby w jednej klasie nie było 2lat różnicy i wymuszonego nadganiania/obniżania poziomu mniejszości względem reszty klasy). Natomiast liczba zmian i godziny nauki tu już wyboru nie ma - na pewno nie będzie różowo.



Odpowiedz }
Plusy od




 
#43

Ale powiało optymizmem...
Jeśli pan dyrektor pozostawi zerówki w niezmienionym składzie, to w tej chwili w sp 10 są klasy rocznikowe, dwie zerówki 6-latków, i cztery klasy tylko dla 5-latków. Może Wiki nie będzie miała lekko, ale mała Pati za dwa lata powinna być już w 10-15 osobowej klasie, ponoć jest niż demograficzny.
Jestem upośledzonym umysłowo homofobem. Islamofobem też.
Jestem z tego dumna.



Odpowiedz }
Plusy od




 
#44

Do Twoich wyliczeń musisz dodać wszystkie 5 i 6cio latki które chodzą do przedszkola Sad
Cudów nie będzie - na dniach otwartych SP11 dyrektor zapowiedział że szkoła nie jest z gumy więc zajęcia w przyszłym roku dla pierwszaków będą odbywać się na III zmiany (a zważywszy że klasy są wspólne dla klas I-III tak więc ta zmianowość może i dotknąć dzieci z klas II-III)
A niż tak rozsławiany przez MEN demograficzny już minął Sad
urodzenia:
2005 ->364,tys
2006 ->374,tys
2007 ->387,9 tys
2008 ->414,5 tys

Jak więc nie trudno policzyć w następnym roku w szkołach zjawi się prawie 700tys dzieci



Odpowiedz }
Plusy od




 
#45

Czas więc zacząć promować homeschooling Wink Coś, o czym zdaje się wszyscy zapominają. Zamożni i filantropi powinni z powrotem wrócić do ery guwernantek i profesorów uczących w domu. Wówczas wszystkie argumenty o ratowaniu maluchów (i to do gimnazjum włącznie) zostaną spełnione. A i w szkołach zrobi się luźniej.



Odpowiedz }
Plusy od


Facebook Twitter RSS


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


  © 2015, Motyw "Duende" iAndrew. Modyfikacja i spolszczenie McB 
Polskie tłumaczenie © 2007-2018 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2018 MyBB Group.