Redakcja serwisu Tcz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych na forum. Publikowane tutaj treści są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami użytkowników forum.tcz.pl.





  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kto ma wychowywać nasze dzieci? [split] Bartek Kulas zdaje maturę




 
#31

karo, zarobiłaś przez te dwie strony wątku całą górę plusów ode mnie. Tongue



Odpowiedz }
Plusy od




 
#32

(2011-07-05, 10:11)k00rba napisał(a): karo, zarobiłaś przez te dwie strony wątku całą górę plusów ode mnie. Tongue

A ja nie widzę ani jednego Tongue



Odpowiedz }
Plusy od




 
#33

mieczysławie, widać masz za wolny komputer, nie przerobił jeszcze. Tongue



Odpowiedz }
Plusy od




 
#34

(2011-07-05, 09:58)karo napisał(a): Ja tez spotykam się ze znajomymi. Cały czas interpretujemy wiersze. Codziennie jeżdżę na rowerze. Jadąc lubię sobie pointerpretować wybrane kawałki prozy. Taki ze mnie prostak, odrzucam wszystko, co wykracza ponad cztery podstawowe działania.

A kysz, "ścisłe" twory!

Ja lubię sobie również pointerpretować dramaty, prowadzić w myślach ulubione dialogi. Lubię też analizować czytane teksty (niekoniecznie lit. pięknej) pod kątem poprawnej polszczyzny.
Cztery podstawowe działania matematyczne pozwalają mi na rozwiązywanie obrazków logicznych i innych łamigłówek - nie uważam się za umysł ścisły Wink
Błogosławieni Ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa. J. Tuwim
Offfotopiki



Odpowiedz }
Plusy od




 
#35

k00rba, dziękuję Ci, dobra kobietoSmile



Odpowiedz }
Plusy od




 
#36

(2011-07-05, 08:45)krzych napisał(a): Oczywiście nauczyciele usiłują przerzucić odpowiedzialność za wychowanie dzieci na rodziców. Proszę jednak mi wytłumaczyć, kiedy rodzice mają zająć się dziećmi, jak pracują zdecydowanie dłużej, niż w latach 70. i 80. Brakuje więc rozwiązań systemowych, takich, jak np. świetlica do godz. 18:00, gdzie dzieci pod opieką nauczycieli odrabiają zadania domowe, natomiast czas po powrocie do domu jest "dla rodziny", a nie żeby dziecko zamykało się w swoim pokoju i mówiło, że odrabia lekcje.

I uważasz, że jeśli dziecko będzie siedziało w świetlicy do 18.00, to te 2-3 godziny, które widzisz się z nim w domu wystarczą na Twoją "działkę" wychowania?
Nie wyobrażam sobie, że wychowaniem MOJEGO dziecka obarczam jakichś obcych ludzi, a sama spędzam z nim 2-3 godziny dziennie. Sad
Błogosławieni Ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa. J. Tuwim
Offfotopiki



Odpowiedz }
Plusy od




 
#37

(2011-07-05, 11:03)aga_piet napisał(a):
(2011-07-05, 08:45)krzych napisał(a): Oczywiście nauczyciele usiłują przerzucić odpowiedzialność za wychowanie dzieci na rodziców. Proszę jednak mi wytłumaczyć, kiedy rodzice mają zająć się dziećmi, jak pracują zdecydowanie dłużej, niż w latach 70. i 80. Brakuje więc rozwiązań systemowych, takich, jak np. świetlica do godz. 18:00, gdzie dzieci pod opieką nauczycieli odrabiają zadania domowe, natomiast czas po powrocie do domu jest "dla rodziny", a nie żeby dziecko zamykało się w swoim pokoju i mówiło, że odrabia lekcje.

I uważasz, że jeśli dziecko będzie siedziało w świetlicy do 18.00, to te 2-3 godziny, które widzisz się z nim w domu wystarczą na Twoją "działkę" wychowania?
Nie wyobrażam sobie, że wychowaniem MOJEGO dziecka obarczam jakichś obcych ludzi, a sama spędzam z nim 2-3 godziny dziennie. Sad

Aga, naprawdę nie rozumiesz co ja napisałem? Dziecko wraca ze szkoły, robi nieiwdomo co do powrotu rodziców z pracy, często to jest 18:00, a po powrocie rodziców zamyka się w swoim pokoju, mówiąc, że ma dużo lekcji. Gdzie są te 2 - 3 godziny dla rodziny? Będą, gdy dziecko odrobi lekcje w szkole pod opieką nauczyciela. Przyznasz chyba, że zajęcia w świetlicy pod opieką profesjonalnego (he, he, he) pedagoga są lepsze niż wychowanie na ulicy. Zestaw sobie dzień np. 4 - 5 klasisty:
sen - 9 h (?)
szkoła - 5 h
w domu z rodzicami - 3 h (ale, jak pisałem, w tym czasie zamknięte w pokoju odrabia lekcje)
Razem 17 h pod jakąś kontrolą. Zostaje 7 h. Najdłuższy okres aktywności. Co robią dzieci? Ulica, babcia, komputer, video. Jak chcesz zapełnić te 7 h nie włączając szkoły. Możesz się zwolnić z pracy - jednak czy o to właśnie chodzi w polskim sytemie szkolno - wychowawczym?
Śmiem twierdzić, że od pierwszej klasy szkoły podstawowej rodzice sukcesywnie tracą kontakt ze swoimi dziećmi, a jednocześnie nikt go nie przejmuje. Jeszcze w młodszych klasach pani nauczycielka jest autorytetem, ale później już absolutnie nie.
Reasumując: jeżeli uważasz, że najlepsze jest wychowanie przez rodziców, zgadzam się z Tobą. Jest to jakiś system. Jednak w takim przypadku oczekuję, ze przedstawisz, jak ten system będzie funkcjonował. Może kolejny socjal - urlop macierzyński płatny na 25 lat? I to dla obojga rodziców.
Cool Mam masę minusów od pseudo prawicowców i jestem z tego dumny. Cool



Odpowiedz }
Plusy od




 
#38

krzych proponuje model jak z kibucu.Big Grin

Od wychowywania dziecka są rodzice, a instytucje (szkoła, przedszkole i inne) mają ich w tym wspierać.
Nie wiem, jak może czuć się dzieciak, który codziennie przesiaduje w szkole od rana do 18.



Odpowiedz }
Plusy od




 
#39

Krzychu, pisałeś o wychowaniu, przypominam:
Cytat:Oczywiście nauczyciele usiłują przerzucić odpowiedzialność za wychowanie dzieci na rodziców. Proszę jednak mi wytłumaczyć, kiedy rodzice mają zająć się dziećmi, jak pracują zdecydowanie dłużej, niż w latach 70. i 80.

Krzychu, to Twój wybór czy i komu powierzasz wychowanie własnego dziecka. Możesz zapewnić mu zajęcia pozalekcyjne od rana do wieczora, pytam tylko - gdzie Twoja rola jako rodzica? Czy ma się ograniczać tylko do wyboru tych zajęć, bo przecież pani świetliczanka wychowa, uświadomi, wysłucha, rozwiąże problemy życiowe. Ciebie nie będzie, bo będziesz w pracy. Wrócisz zrypany i wcale nie będzie Ci się chciało z dzieckiem gadać.
Wiem, takie są czasy, uważam jednak że przynajmniej jedno z rodziców powinno być do dyspozycji dziecka ciut więcej niż te 2-3 godziny. Wolę więc jeśli dziecko odrabia lekcje w domu, ja jestem blisko, czasem mogę pomóc, w międzyczasie wysłucham co znów zbroił Artur, które dziewczyny się pokłóciły i dlaczego facet od fizy jest wkurzający Tongue
Jeśli dziecko więcej przebywa w domu, mogę je wdrożyć w domowe sprawy, zaangażować do pomocy. Dom ma żyć i pachnieć obiadem (nawet jeśli jest późno).

Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach domy są martwe. Służą tylko jako sypialnie. Nawet bajzlu w nich nie ma kiedy zrobić Wink
Błogosławieni Ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa. J. Tuwim
Offfotopiki



Odpowiedz }
Plusy od




 
#40

aga_piet napisał(a):Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach domy są martwe. Służą tylko jako sypialnie. Nawet bajzlu w nich nie ma kiedy zrobić Wink

Chyba u Ciebie Tongue. Ja mam wrażenie, że nawet jak nie ma nikogo w domu, to się bałagan sam robi Big Grin.

Z resztą się zgadzam.



Odpowiedz }
Plusy od




 
#41

Dredziata, mój dom nie jest martwy, bajzlu ci u mnie dostatek Wink
Błogosławieni Ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa. J. Tuwim
Offfotopiki



Odpowiedz }
Plusy od




 
#42

Co wy wiecie o bajzlu?!
Ja to znam domy z bajzlem!Big Grin



Odpowiedz }
Plusy od




 
#43

Cytat:Zestaw sobie dzień np. 4 - 5 klasisty:
sen - 9 h (?)
szkoła - 5 h
w domu z rodzicami - 3 h (ale, jak pisałem, w tym czasie zamknięte w pokoju odrabia lekcje)
Razem 17 h pod jakąś kontrolą. Zostaje 7 h. Najdłuższy okres aktywności. Co robią dzieci? Ulica, babcia, komputer, video. Jak chcesz zapełnić te 7 h nie włączając szkoły. Możesz się zwolnić z pracy - jednak czy o to właśnie chodzi w polskim sytemie szkolno - wychowawczym?

Dziecko musi się nauczyć gospodarować swoim czasem. Może wyjść na tym gorzej, może lepiej, oczywiście powinno mu się pomóc - ale czy kontrolowanie praktycznie całego jego dnia to dobre rozwiązanie? Gdzie tu miejsce na indywidualność, dochodzenie do tego 'co się podoba, a co nie' bez świadomości ciągłego nadzoru? Ja sporą część dzieciństwa spędziłem na podwórku, przy komputerze (nie tylko przy graniu!), czy też nawet czytając - to wszystko wychodziło z mojej inicjatywy i sama myśl, że ktoś mógłby mi to zabrać ustalając 'z góry' mój plan dnia (i to jeszcze w szkole..) wydaje mi się po prostu przerażająca.
"There is only one God, and his name is Death. And there’s only one thing we say to Death… not today"



Odpowiedz }
Plusy od




 
#44

(2011-07-05, 11:43)karo napisał(a): krzych proponuje model jak z kibucu.Big Grin

Od wychowywania dziecka są rodzice, a instytucje (szkoła, przedszkole i inne) mają ich w tym wspierać.
Nie wiem, jak może czuć się dzieciak, który codziennie przesiaduje w szkole od rana do 18.

I właśnie pętla się zamknęła. Wiele osób twierdzi, ze nie może mieć dzieci, bo nie jest w stanie podołać obowiązkom z tym związanym. Tak więc dzielnie wprowadzany system emerytalny musi paść, a my na emeryturze będziemy wp...ć tynk ze ścian.
Po prostu nie można ciasta zjeść i ciastko mieć.
(2011-07-05, 12:29)Manif napisał(a):
Cytat:Zestaw sobie dzień np. 4 - 5 klasisty:
sen - 9 h (?)
szkoła - 5 h
w domu z rodzicami - 3 h (ale, jak pisałem, w tym czasie zamknięte w pokoju odrabia lekcje)
Razem 17 h pod jakąś kontrolą. Zostaje 7 h. Najdłuższy okres aktywności. Co robią dzieci? Ulica, babcia, komputer, video. Jak chcesz zapełnić te 7 h nie włączając szkoły. Możesz się zwolnić z pracy - jednak czy o to właśnie chodzi w polskim sytemie szkolno - wychowawczym?

Dziecko musi się nauczyć gospodarować swoim czasem. Może wyjść na tym gorzej, może lepiej, oczywiście powinno mu się pomóc - ale czy kontrolowanie praktycznie całego jego dnia to dobre rozwiązanie? Gdzie tu miejsce na indywidualność, dochodzenie do tego 'co się podoba, a co nie' bez świadomości ciągłego nadzoru? Ja sporą część dzieciństwa spędziłem na podwórku, przy komputerze (nie tylko przy graniu!), czy też nawet czytając - to wszystko wychodziło z mojej inicjatywy i sama myśl, że ktoś mógłby mi to zabrać ustalając 'z góry' mój plan dnia (i to jeszcze w szkole..) wydaje mi się po prostu przerażająca.

Nie mam podstaw, żeby zaprzeczać, że byłeś dzieckiem wyjątkowym. Jednak pamiętaj, że każdy jest inny: jeden od dziecka umie zająć się sobą, inny, jeżeli nie będzie czuł bata nad sobą - stoczy się.
(2011-07-05, 11:59)aga_piet napisał(a): Krzychu, pisałeś o wychowaniu, przypominam:
Cytat:Oczywiście nauczyciele usiłują przerzucić odpowiedzialność za wychowanie dzieci na rodziców. Proszę jednak mi wytłumaczyć, kiedy rodzice mają zająć się dziećmi, jak pracują zdecydowanie dłużej, niż w latach 70. i 80.

Krzychu, to Twój wybór czy i komu powierzasz wychowanie własnego dziecka. Możesz zapewnić mu zajęcia pozalekcyjne od rana do wieczora, pytam tylko - gdzie Twoja rola jako rodzica? Czy ma się ograniczać tylko do wyboru tych zajęć, bo przecież pani świetliczanka wychowa, uświadomi, wysłucha, rozwiąże problemy życiowe. Ciebie nie będzie, bo będziesz w pracy. Wrócisz zrypany i wcale nie będzie Ci się chciało z dzieckiem gadać.
Wiem, takie są czasy, uważam jednak że przynajmniej jedno z rodziców powinno być do dyspozycji dziecka ciut więcej niż te 2-3 godziny. Wolę więc jeśli dziecko odrabia lekcje w domu, ja jestem blisko, czasem mogę pomóc, w międzyczasie wysłucham co znów zbroił Artur, które dziewczyny się pokłóciły i dlaczego facet od fizy jest wkurzający Tongue
Jeśli dziecko więcej przebywa w domu, mogę je wdrożyć w domowe sprawy, zaangażować do pomocy. Dom ma żyć i pachnieć obiadem (nawet jeśli jest późno).

Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach domy są martwe. Służą tylko jako sypialnie. Nawet bajzlu w nich nie ma kiedy zrobić Wink

Aga, dyskusja na takim poziomie do niczego nie prowadzi. Pisałem już, ze przyznaję, że najlepszym rozwiązaniem jest wychowywanie dzieci przez rodziców. I czytanie bajek, i obiad w domu, i wspólne puszczanie latawca, i gry planszowe i co tylko jeszcze chcesz. A teraz powiedz to rodzicom, którzy nie mają większych kwalifikacji zawodowych i pracują za coś koło minimum, a w każdej chwili muszą być dyspozycyjni, bo "na ich miejsce czeka pięciu innych". Oczywiście oni też mogli, jak Manif uczyć się sami i sami zagospodarowywać swój czas. Ale oni tego nie umieli. Wniosek więc taki: kto raz popadł w tarapaty, będzie ponosił konsekwencje z pokolenia, na pokolenie. Tak?
Cool Mam masę minusów od pseudo prawicowców i jestem z tego dumny. Cool



Odpowiedz }
Plusy od




 
#45

(2011-07-05, 11:35)krzych napisał(a): Będą, gdy dziecko odrobi lekcje w szkole pod opieką nauczyciela. Przyznasz chyba, że zajęcia w świetlicy pod opieką profesjonalnego (he, he, he) pedagoga są lepsze niż wychowanie na ulicy.

Nie wiem czy masz świadomość, że nauczyciele, wbrew pozorom też mają 24h/7 i zarobki, które uwłaczają godności.



Odpowiedz }
Plusy od


Facebook Twitter RSS


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


  © 2015, Motyw "Duende" iAndrew. Modyfikacja i spolszczenie McB 
Polskie tłumaczenie © 2007-2018 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2018 MyBB Group.