Redakcja serwisu Tcz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych na forum. Publikowane tutaj treści są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami użytkowników forum.tcz.pl.





  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wybór szkoły podstawowej - aktualny od 2014r.




 
#46

zaratustra napisał(a):Chodzi mi po pierwsze o obecny poziom nauczania jaki jest żenujący i podejście nauczycieli jakie jest diametralnie różne i gorsze od tego jakie było w moich latach szkolnych.

Oceny opisowe to kpina i często nie odzwierciedlają faktycznego stanu wiedzy i postępów dziecka.

Kiedyś gdy dziecko miało problemy w nauczaniu, nauczyciele poświęcali takim dzieciom więcej uwagi, organizowali zajęcia wyrównawcze czy dodatkowe lekcje. Teraz częste jest twierdzenie że to rodzic ma uczyć dziecko w domu.

Jak ja chodziłem do szkoły to nauczyciel w życiu nie wpadał na pomysł by powiedzieć rodzicom że mają uczyć mnie dodatkowo w domu, bo za nauczanie płacą jemu nie im, i to on jako pedagog odebrał w tym kierunku odpowiednie wykształcenie.

Jeśli chodzi o system edukacji to nastąpiła głęboka degradacja.

Masz rację co do ocen opisowych. Na dodatek w ocenie opisowej nie można napisać o dziecku źle. Nie możesz napisać, że dziecko nie umie czytać, trzeba ująć to tak, żeby nikogo nie urazić...
Nie wiem ja jakiej podstawie twierdzisz, że nie ma zajęć wyrównawczych. U Pawła w klasie zajęcia wyrównawcze dla dzieci są dwa razy w tygodniu. Chodzą tam dzieci mające problemy z nauką na co dzień, albo takie, które nie rozumieją tylko pewnej części materiału, np. z powodu nieobecności. Z wiadomości, które posiadam od rodziców uczniów klas starszych wiem, że też są organizowane zajęcia wyrównawcze.
Kolejna sprawa jest taka, że chociaż nikt mi nigdy nie powiedział, że mam sama dziecko uczyć jak czegoś nie rozumie, to nigdy bym nie wpadła na to, żeby cały obowiązek edukacji moich dzieci spychać na szkołę. Dziecku trzeba czasem pomóc, wytłumaczyć. My mamy w domu dodatkowe pomoce dla dzieci i nie widzę w tym nic złego.
O tym, że poziom jest zaniżany z roku na rok (na każdym szczeblu edukacji) nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Często niestety nie jest to wina tylko nauczycieli, czy samego systemu, ale też rodziców. Ja już słyszałam opinię, że poznawanie nowej literki co dwa dni to za szybko. Za szybko? Ja idąc do zerówki umiałam czytać i pisać, a teraz jest to za szybko... Ręce opadają. No ale tak to jest, jak niektórzy rodzice zamiast poświęcać czas dziecku, mają wszystko w D.
"Świadomość tego, że robisz coś złego, tylko pozornie umniejsza płynącą z tego przyjemność".



Odpowiedz }
Plusy od




 
#47

(2015-03-07, 12:33)zaratustra napisał(a): Kiedyś gdy dziecko miało problemy w nauczaniu, nauczyciele poświęcali takim dzieciom więcej uwagi, organizowali zajęcia wyrównawcze czy dodatkowe lekcje. Teraz częste jest twierdzenie że to rodzic ma uczyć dziecko w domu.

Zajęcie wyrównawcze były i są. W której szkole nie ma? Mógłbyś powiedzieć?
Błogosławieni Ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa. J. Tuwim
Offfotopiki



Odpowiedz }
Plusy od karo




 
#48

Są jakieś terapie czy coś w ten deseń. Pewnie to podchodzi pod te zajęcia ale to szału nie robi. Nie zwalam całego obowiązku nauczania na szkołę bo są kwestie w jakich szkoła nie kształci. Ale przykładowo twierdzenie że mam pomagać dziecku w angielskim w domu jest śmieszne, ponieważ ja tego języka nie znam, nigdy nie miałem i jak mam niby go uczyć? Od tego jest szkoła. Nie będę tu jechał po szkołach bo uważam że nie one są głównym sprawcą problemu. Problemem jest to co ministerstwo edukacji zrobiło z programem nauczania, problemem są właśnie te chore oceny. Nie wolno dziecku mówić że coś spaprało a jak wejdzie w dorosłe życie to się okaże że nikt się z nim cackać nie będzie. Za moich czasów, a to nie tak dawno, szkoła nauczała i stawiała wysoko poprzeczkę bezwzględnie wymagając opanowania materiału, skala ocen prosto podawała w jakim zakresie ktoś opanował materiał a nie bawiła się w opisy. Innymi słowy przygotowywała do życia i wychowywała, dzisiejsza szkoła hoduje absolwentów, cacka się z nimi a to nie jest przygotowanie tylko opiekowanie. Nauczyciele też muszą się cackać bo dzieci to mają prawa a wielu zapomina o obowiązkach. Nauczyciel nie może się krzywo spojrzeć na dziecko to jak ma mieć respekt i nauczać nie tylko przedmiotu ale i zachowania. Najlepiej obecną szkołę opisuje fakt że kiedyś gdy padało stwierdzenie "z rodzicami do szkoły" to bał się uczeń, dziś boi się nauczyciel.
"Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze.
Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy."

"Nie chcemy takiego społeczeństwa, w którym państwo odpowiada za wszystko,
a nikt nie odpowiada za państwo."

M. Thatcher



Odpowiedz }
Plusy od




 
#49

A tak na marginesie, gdy ma się jedno lub dwoje dzieci to jeszcze człowiek ma możliwość poświęcać czas na pomaganie im w nauce. Jednak gdy ktoś ma już większą ilość to już nawet godzinka dziennie zamienia się w sporo czasu a pamiętajmy że nie wszyscy nie pracują i mogą sobie na to pozwolić. Jak ma takie cuda działać przykładowo samotna matka z 4 dzieci? Jeśli musi jeszcze pewnie w 2 pracach robić by rodzinę utrzymać. W swoich twierdzeniach trzeba pamiętać że nie wszyscy mają tyle samo szczęścia w życiu. Pamiętam taka sytuację na zebraniu w szkole parę lat temu, gdzie nauczycielka prosiła o ustalenie jakiejś tam kwoty na materiały plastyczne w szkole. Jedna z mam wyskoczyła z pomysłem żeby dawać po 50 zł. bo co to jest. Zapytałem się ile ma dzieci. Powiedziała że jedno. Ja na to że ja mam 4 i dla mnie nie tylko 50zł to nie mała kwota, ale już muszę liczyć 200 bo wszyscy muszą mieć po równo. Więc w swoich ocenach pamiętajmy że świat nie kończy się na nas samych.
"Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze.
Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy."

"Nie chcemy takiego społeczeństwa, w którym państwo odpowiada za wszystko,
a nikt nie odpowiada za państwo."

M. Thatcher



Odpowiedz }
Plusy od




 
#50

Cytat:Ale przykładowo twierdzenie że mam pomagać dziecku w angielskim w domu jest śmieszne, ponieważ ja tego języka nie znam, nigdy nie miałem i jak mam niby go uczyć? Od tego jest szkoła.
Że co?
Akurat nauka języków w szkole bardzo poszła do przodu. 20 lat temu nauka (w moim przypadku - niemieckiego) wchodziła od czwartej klasy - teraz dzieci są uczone już od zerówki. Więc to chyba nie o liczbę godzin chodzi, co?
Więc o co?
O zbyt wysokie wymagania? Przed chwilą pisałeś, że poziom poleciał na łeb na szyję...

Cytat:A tak na marginesie, gdy ma się jedno lub dwoje dzieci to jeszcze człowiek ma możliwość poświęcać czas na pomaganie im w nauce. Jednak gdy ktoś ma już większą ilość to już nawet godzinka dziennie zamienia się w sporo czasu a pamiętajmy że nie wszyscy nie pracują i mogą sobie na to pozwolić. Jak ma takie cuda działać przykładowo samotna matka z 4 dzieci? Jeśli musi jeszcze pewnie w 2 pracach robić by rodzinę utrzymać.
I co jeszcze, może szkoła ma te dzieci wychować?
Akurat samotne matki w trudnej sytuacji finansowej mają dostęp do wielu udogodnień - choćby świetlice środowiskowe, gdzie oprócz opieki dziecko otrzyma również pomoc w lekcjach.
Zresztą co to w ogóle za argument? Masz dziecko = poświęcasz mu czas. Dużo czasu.
Jeżeli tak ułożyłeś sobie życie, że na dziecko czasu nie masz, to to jest Twoja wina - nie systemu!
Kolejny raz Twój światopogląd stoi w kompletnej sprzeczności z avatarem...
"There is only one God, and his name is Death. And there’s only one thing we say to Death… not today"



Odpowiedz }
Plusy od karo




 
#51

"Jeżeli tak ułożyłeś sobie życie, że na dziecko czasu nie masz, to to jest Twoja wina - nie systemu!"

He he tym mnie rozbawiłeś. No bo pewnie ja stworzyłem system w jakim Polacy muszą pracować na 2 etatach bo z jednego nie mogą utrzymać rodziny, a to przede wszystkim dla tego że nie pracują na własne dzieci tylko na podatki jakie utrzymują rozdmuchaną do granic możliwości administracje, biurokracje i niegospodarność.
Mam mentalność prawicowca i skoro płacę na szkolnictwo w podatkach to wymagam. Szkoła nie jest za darmo, wszyscy którzy płacą podatki, mają prawo wymagać by to co jest z nich utrzymywane było na odpowiednim poziomie i odpowiedniej jakości.

A to twoje cudne stwierdzenie jest podwaliną tego że Polacy nie mają dzieci lub mają ich bardzo mało. Nie jest prawdą że jest to wina kobiet jakie chcą robić karierę czy inne tego typu bzdety. Przyczyny są prozaiczne. Ludzie nie decydują się na dzieci bo po prostu ich na nie nie stać. Ujemny zaś przyrost naturalny jest problemem państwowym ponieważ ciągnie za sobą ujemne skutki, między innymi takie jak załamanie ZUS czyli systemu ubezpieczeń społecznych opartego na modelu Bismarcka.

Nie posiadanie dzieci to nie tylko widzi mi się ludzi. Utrzymanie populacji narodu, powinno być priorytetem dla państwa. Ponieważ państwo jako organizacja, jest powołane przez obywateli i dla obywateli a nie dla samego siebie.

Po co nam budować Polskę skoro nie będziemy mieli komu jej przekazać, po co uczyć historii, skoro nie będzie kolejnych pokoleń jakie wyciągną z niej wnioski.
Wina moją i innych moich rodaków jest to że pozwoliliśmy obecnym władzą stworzyć nam państwo w jakim system jest wrogiem obywatela. Ja tego systemu nie stworzyłem i nie moją winą jest jego istnienie. Ja z tym systemem walczę i mam nadzieje że zmienimy realia w Polsce na takie gdzie naprawdę odpowiedzialność i wybór będzie leżał po stronie obywateli a nie tego w jakim świecie przyszło im funkcjonować. Tu się stanowczo z tobą nie zgodzę i podejrzewam że nie zgodzi się wielu naszych rodaków jacy ledwo wiążą koniec z końcem by przetrwać, lub tych jacy musieli emigrować za chlebem. Wina jest tylko taka że pozwoliliśmy na to, ale sami tego nie stworzyliśmy.
"Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze.
Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy."

"Nie chcemy takiego społeczeństwa, w którym państwo odpowiada za wszystko,
a nikt nie odpowiada za państwo."

M. Thatcher



Odpowiedz }
Plusy od




 
#52

Zaratustra napisał(a):"Jeżeli tak ułożyłeś sobie życie, że na dziecko czasu nie masz, to to jest Twoja wina - nie systemu!"

He he tym mnie rozbawiłeś.

Rozumiem, że bawi Cię idea, że to rodzice, a nie 'system' są odpowiedzialni za zapewnienie dziecku dobrobytu - bez względu na warunki, w których się znaleźli?
Ciężko mi to nawet skomentować...

Cytat:Mam mentalność prawicowca i skoro płacę na szkolnictwo w podatkach to wymagam. Szkoła nie jest za darmo, wszyscy którzy płacą podatki, mają prawo wymagać by to co jest z nich utrzymywane było na odpowiednim poziomie i odpowiedniej jakości.

To powiedz mi, człowieku o mentalności prawicowca, jakie widzisz rozwiązanie poruszonego przez Ciebie wcześniej problemu (nauki angielskiego)?
1. Zwiększyć ilość godzin lekcyjnych wszystkim dzieciom - i co za tym idzie, zwiększyć podatki na oświatę.
2. Dodać kolejne godziny dla dzieci nie radzących sobie i w trudnej sytuacji - są już zajęcia wyrównawcze (o których zdaje się nawet nie wiedziałeś?!), są też świetlice (wewnątrzszkolne, środowiskowe), powiedz mi, jakich jeszcze konkretnie zajęć oczekujesz? I ponownie, dlaczego mam za to dodatkowo płacić w podatkach?
3. Obniżyć poziom nauczania - czy nie jest już wystarczająco niski?
4. A może zrezygnować z angielskiego w ogóle?

Tylko konkrety proszę! Mdłe gadki o ucisku ze strony państwa mnie nie interesują, widzisz potrzebę reform - napisz, jakich konkretnie.

Cytat:Ludzie nie decydują się na dzieci bo po prostu ich na nie nie stać.

Dokładnie!
Nie stać Cię - nie decydujesz się na dziecko.
Nie masz dla niego czasu - również się nie decydujesz.
Jeżeli ktoś świadomie decyduje się na więcej dzieci, niż jest w stanie utrzymać i wychować, a pretensje ma do państwa - to nie jest żadnym prawicowcem tylko zwykłym socjalistą.
"There is only one God, and his name is Death. And there’s only one thing we say to Death… not today"



Odpowiedz }
Plusy od




 
#53

Swoją drogą:
Cytat:"Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze.
Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy."

"Nie chcemy takiego społeczeństwa, w którym państwo odpowiada za wszystko,
a nikt nie odpowiada za państwo."

Czy Ty w ogóle rozumiesz słowa, które cytujesz w stopce?
"There is only one God, and his name is Death. And there’s only one thing we say to Death… not today"



Odpowiedz }
Plusy od




 
#54

No właśnie chyba jakaś frakcja socjalistyczna w KNP powstaje? ;P

Cytat:To powiedz mi, człowieku o mentalności prawicowca, jakie widzisz rozwiązanie poruszonego przez Ciebie wcześniej problemu (nauki angielskiego)?
1. Zwiększyć ilość godzin lekcyjnych wszystkim dzieciom - i co za tym idzie, zwiększyć podatki na oświatę.
2. Dodać kolejne godziny dla dzieci nie radzących sobie i w trudnej sytuacji - są już zajęcia wyrównawcze (o których zdaje się nawet nie wiedziałeś?!), są też świetlice (wewnątrzszkolne, środowiskowe), powiedz mi, jakich jeszcze konkretnie zajęć oczekujesz? I ponownie, dlaczego mam za to dodatkowo płacić w podatkach?
3. Obniżyć poziom nauczania - czy nie jest już wystarczająco niski?
4. A może zrezygnować z angielskiego w ogóle?
Metoda kija i marchewki na osła, któremu się samemu w domu pouczyć nie chce Big Grin

Sorry zara, ale walisz takim socjaluchem, że to masakra jakaś. Od wychowania dzieci są rodzice, a nie szkoła. Szkoła ma zrobić swoje i jak najmniej ingerować.
Zgadzam się odnośnie spadającego ciągle poziomu. Teraz na polibudzie przychodzą studenciaki, które zachowują się gorzej niż ja w liceum. I o dziwo nie dostają kopa. Kilka lat temu nie do pomyślenia.
Sedno problemu to sposób budżetowania oświaty na każdym szczeblu "od głowy". Szkoła nie powinna się obawiać (a przede wszystkim jak niegdyś mieć takową możliwość) - wyrzucenia ze szkoły głąba, którego największą ambicją jest zwędzenie kieszonkowego kolegom. Teraz grozi mu co najwyżej po wielu miesiącach starań przeniesienie do innej szkoły. Jak już tam się go pozbędą to... wraca do pierwotnej. Gdzie tu sens?

I kurna zara ogarnij się. Nie decyduję się na dzieci dopóki się nie ustawię finansowo tak, aby móc im wszystko zapewnić, a Ty jako rzekomy prawicowiec oczekujesz, że państwo będzie się opiekować dziećmi, na które najzwyczajniej w świecie nie było Cię stać.
Ty chcesz, a by dzieci były państwowe, co kłóci się z myślą prawicową, antysocjalistyczną.
A na drzewach zamiast liści będą wisieć socjaliści!



Odpowiedz }
Plusy od




 
#55

A myślisz że miał bym mniejsze wymagania gdybym za tą szkołę płacił wprost zamiast w podatkach? Od socjalizmu trzymam się z dala. A szkoła to nie tylko placówka dydaktyczna ale i wychowawcza. Oczywiście mówimy tu o szkole podstawowej a nie o liceach czy szkołach wyższych. Tak samo jak przedszkole nie jest placówka dydaktyczną a wręcz bardziej wychowawczą bo ma uczyć dzieciaczki kultury, i odpowiedniego zachowania w grupie oraz współpracy i podstawowych zasad. Nie chodzi tu o to by dziecko nauczyć rysować misia, tylko o to by nauczyć je rysować misia z kolegą, nauczyć dzielenia się kredkami itp. Nie traktujmy wiec oświaty tylko jako narzędzia do rycia wiedzy na blachę bo wychowanie jest też jej celem.

Gdyby oświata była prywatna to szkoła nie obawiała by się usuwania głąbów bo ludzie woleli by oddawać dzieci do szkół o lepszych wynikach nauczania. Z drugiej strony gdy finanse zależały by od klienta jakim jest rodzic, to w placówce większa wagę przywiązywano by do tego żeby klient był zadowolony, bo w realiach wolnorynkowych, niezadowolony klient odchodzi do innej firmy i kasa znika.

He he ależ mnie stać by utrzymać dzieci choć w życiu bywało różnie. Polaków ogólnie stać na dzieci, pod warunkiem że Rząd przestanie ich okradać zmuszając zamiast do utrzymywania dzieci, to do utrzymywania armii, posłów, senatorów, ministrów, i całej masy innych urzędników.
Obecnie z nas bardzo bogaty naród bo zamiast dzieci to utrzymujemy całą biurokrację z pałacami ZUS, limuzynami i obiadami polityków.
Nie mów mi czy innym polakom że mają najpierw zapracować na dzieci, bo oni już zapracowali, tylko że od razu te pieniądze zostały im zabrane. Z tym się nie godzę.
Prawda jest taka że nawet jeżeli nasi rodacy zarobią więcej na te nasze kochane pociechy to zaraz obecna złodziejska władza zabierze im te pieniądze pod kolejnym wydumanym pretekstem. Mieliśmy obraz tego ostatnio gdzie jak tylko potaniało paliwo, zaraz to złodziejskie stado zrobiło skok na kieszenie polaków i dowaliło co nieco do ceny paliwa. Nie mój drogi, nie można mówić ludziom by najpierw zarobili na dzieci a potem je mieli, a gdy tylko zarobią zaraz ich oskubać i dalej gadać to samo. Tak samo gdy korzystacie z czegokolwiek co jest finansowane z podatków, nie godzicie się by było to byle jakie, bo sami za to płacicie.

Co do państwowych dzieci. Ja nie chcę by minister decydował czego uczą się moje dzieci, lub jak są wychowywane i dla tego nie podoba mi się obecny system edukacji. Jak zauważyłeś wypisałem wcześniej swoje ale do działania tego systemu jako jego klient. Chce by moje dzieci były kształcone tak jak ja sobie tego życzę bo za to płacę. Chcę też by tak samo każdy rodzic miał ten wybór jak będzie kształcone jego dziecko. To jest wolnościowe podejście a nie socjalistyczne.
"Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze.
Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy."

"Nie chcemy takiego społeczeństwa, w którym państwo odpowiada za wszystko,
a nikt nie odpowiada za państwo."

M. Thatcher



Odpowiedz }
Plusy od




 
#56

Przypomnę pytanie:

Jakie widzisz rozwiązanie poruszonego przez Ciebie wcześniej problemu (nauki angielskiego)?
1. Zwiększyć ilość godzin lekcyjnych wszystkim dzieciom - i co za tym idzie, zwiększyć podatki na oświatę.
2. Dodać kolejne godziny dla dzieci nie radzących sobie i w trudnej sytuacji - są już zajęcia wyrównawcze (o których zdaje się nawet nie wiedziałeś?!), są też świetlice (wewnątrzszkolne, środowiskowe), powiedz mi, jakich jeszcze konkretnie zajęć oczekujesz? I ponownie, dlaczego mam za to dodatkowo płacić w podatkach?
3. Obniżyć poziom nauczania - czy nie jest już wystarczająco niski?
4. A może zrezygnować z angielskiego w ogóle?
"There is only one God, and his name is Death. And there’s only one thing we say to Death… not today"



Odpowiedz }
Plusy od




 
#57

(2015-03-09, 11:22)Manif napisał(a): Przypomnę pytanie:

Jakie widzisz rozwiązanie poruszonego przez Ciebie wcześniej problemu (nauki angielskiego)?
1. Zwiększyć ilość godzin lekcyjnych wszystkim dzieciom - i co za tym idzie, zwiększyć podatki na oświatę.
2. Dodać kolejne godziny dla dzieci nie radzących sobie i w trudnej sytuacji - są już zajęcia wyrównawcze (o których zdaje się nawet nie wiedziałeś?!), są też świetlice (wewnątrzszkolne, środowiskowe), powiedz mi, jakich jeszcze konkretnie zajęć oczekujesz? I ponownie, dlaczego mam za to dodatkowo płacić w podatkach?
3. Obniżyć poziom nauczania - czy nie jest już wystarczająco niski?
4. A może zrezygnować z angielskiego w ogóle?

1. Prywatyzacja szkolnictwa - (oczywiscie musiało by się to wiązać z likwidacją nadmiernego opodatkowania obywateli by mieli pieniądze na szkołę.)
2. Pozostawienie decyzyjnosci jakiego języka ma się uczyć dziecko w kompetencjach rodzica.
3. Elastyczny dobór ilości godzin lekcyjnych do konkretnego dziecka.
 Rozwijając. To rodzic w porozumieniu z nauczycielami wybiera jakiego przedmiotu dziecko ma mieć więcej godzin a jakiego mniej.
Każde dziecko jest inne, jedno jest geniuszem matematycznym a jest kiepskie z j. polskiego a inne odwrotnie. Logiczne jest więc by dziecko mające problemy z matematyka miało więcej czasu na naukę matematyki niż na naukę j. polskiego jaki może przychodzić mu z łatwością. To oczywiście przykład hipotetyczny. Każdy z nas chodził do szkoły i wie ze były lekcje na jakich sie nudził bo nie wnosiły nic nowego a były tez takie rzeczy o jakie dopytywało się nauczyciela lub zostawało po lekcjach by się więcej nauczyć. Dzieci to nie drewniane klocki by wszystkie ciąć jednakowo.
"Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze.
Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy."

"Nie chcemy takiego społeczeństwa, w którym państwo odpowiada za wszystko,
a nikt nie odpowiada za państwo."

M. Thatcher



Odpowiedz }
Plusy od




 
#58

@zaratustra - jakbyś miał zapłacić bezpośrednio za edukację czworga swoich dzieci, nawet nie płacąc podatków - jakie musiałbyś mieć dochody? To bajka dla palantów czy realne?



Odpowiedz }
Plusy od




 
#59

Prywatyzacja szkolnictwa? Ok, ale w takim razie zacytuję Ciebie z 3 postów wyżej:

Cytat:Jak ma takie cuda działać przykładowo samotna matka z 4 dzieci?

Nie twierdzę, że prywatyzacja szkolnictwa to zły pomysł, ale sam przeczysz swoim poprzednim słowom. Bo chyba nie będziesz próbował mnie przekonać, że samotna matka płaci obecnie większą kwotę miesięcznie na szkolnictwo, niż zapłaciłaby za prywatną edukację każdego z nich?
"There is only one God, and his name is Death. And there’s only one thing we say to Death… not today"



Odpowiedz }
Plusy od aga_piet




 
#60

500-800zł/dziecko miesięcznie to nie jest dużo. O ile jest się zaradnym i ma się fach w rękach. Z postów zaratustry wynika jednak, że nie byłoby Go stać na to prywatne szkolnictwo nawet gdyby zmniejszono mu podatki o te 2%. Więc musiałby szukać tańszych, a co za tym idzie - gorszych szkół. Więc podtrzymuję zdanie, że nie należy robić dzieci dopóki się finansowo człowiek nie dorobi.
I ja jak najbardziej jestem za segregacją - dzieci z lepszych domów, z finansami - oddzielnie od reszty, ale musi się to dla mnie wiązać z wyższych poziomem nauczania, a nie ciągnięciem za rączkę.
Wrócę jednak do socjalizmu zary - wiesz, że wolność to nie wychowywanie przez szkołę prawda? To jest właśnie odbieranie wolności i indoktrynacja. To o czym Ty piszesz to nie szkoła, a ITN. Gwarantuję, że jeśli 200zł to dla Ciebie wydatek to nie byłoby Cię na to stać.
Szkoła przedstawia program i go realizuje. W prywatnej oczywiście powinna być możliwość ustalenia przez dyrekcję innego programu niż ministerialny. Ale nadal - nawet płacąc miałbyś gówno do gadania w kwestii określania godzin. Godzisz się i płacisz albo szukasz innej szkoły.
Chcesz dla każdego dziecka inaczej? ITN.
Czyli jakieś 3-4k/m-c za każde dziecko.
A na drzewach zamiast liści będą wisieć socjaliści!



Odpowiedz }
Plusy od


Facebook Twitter RSS


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


  © 2015, Motyw "Duende" iAndrew. Modyfikacja i spolszczenie McB 
Polskie tłumaczenie © 2007-2018 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2018 MyBB Group.