Redakcja serwisu Tcz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych na forum. Publikowane tutaj treści są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami użytkowników forum.tcz.pl.





  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"SZACH, MAT", czyli jak bardzo władza ma nas w d*pie




 
#31

(2015-03-13, 00:16)karo napisał(a): Ferie są problemem dla wielu, oczywiście. Ale powiedzcie jak to jest, że potem dyrekcja ogłasza że spośród kilkuset uczniów tylko garstka zamierza brać udział w zajęciach organizowanych przez szkołę? Co z resztą??? Tego nie kumam Sad
A wiadome ci jest jest w tym że opieka np. w Dniu Nauczyciela kończy się o 12.30 a w ferie o 14.00. Mam wyrozumiałego przełożonego ale wyjścia w połowie dnia pracy nie jest w stanie zaakceptować.
Może w tym jest problem ???

(2015-03-13, 00:16)karo napisał(a): Zresztą w przedszkolach też tak jest: przychodzi mniej niż 30% dzieci, jakieś grupy łączone itp. Było i tak że na ok. 250 dzieci przychodziło 10!
Dlaczego rodzice na siłę organizują domową opiekę??? Dlaczego nie egzekwują od placówek sprawowania opieki?

Głośno w tym roku o tym było, a jak znam życie znowu pięcioro dzieci z grupy X w przedszkolu Y w czasie ferii wiosennych będzie brało udział w zajęciach... Sad  Gdzie reszta? W szkołach pewnie jeszcze gorzej.
Nie za bardzo wiem do jakich źródeł się odnosisz bo ni jak mają się do tego co sam widzę. Ja mam córkę w przedszkolu i syna w SP.
Nie słyszałem aby jakakolwiek tczewska placówka przedszkolna była zamknięta w ferie czy wakacje z powodu braku dzieci (jedynie są przerwy remontowe).
Dopiero co zakończone ferie - dzieci w przedszkolu mojej córki tak dużo że nawet zajęcia dodatkowe się odbywały w tym czasie.

(2015-03-13, 00:16)karo napisał(a): Chyba się wyłączę z tej dyskusji.
Co odpowiedzieć na to, że "szkoła,klasy i nauczyciele się nie zmienili"??? Otóż zmieniło się wszystko. Można się spierać czy wystarczająco, ale bzdetów nie umiem odeprzeć Sad
(...) ??? Dlaczego nie egzekwują od placówek sprawowania opieki?

Tu akurat rozbawiłaś mnie do łez. Egzekwować co ??? - daj mi podstawę prawną (MEN zadbał o to aby nie znalazły się żadne szczegółowe regulacje).
A nawet jeśli już podstawę prawną posiadasz odbijesz się jak od ściany.
Tak jak w moim przypadku gdy wystąpiłem do dyrekcji szkoły o wydanie pewnej decyzji na podstawie rozporządzenia MEN.
Spełniłem wszystkie wymogi formalne i prawne a nawet zaproponowałem szkole zupełnie bez kosztowy sposób jej realizacji.
Odpowiedz odmowna (brak jakiejkolwiek woli współpracy) z dodatkowym - "Jak się panu nie podoba zawsze może pan zmienić szkołę dla syna"
Oczywiście mogę wymóc zmianę decyzji na szczeblu kuratoryjnym - ale mój rozsądek podpowiada mi że po rozpoczęciu otwartej wojny z dyrekcją mój syn na tym nie skorzysta.
I co by nie było - mój syn trafił na świetnych nauczycieli - i całość się jakoś toczy - jednak tylko dlatego że to ci nauczyciele wykazują dobrą wolę i entuzjazm (nawet wbrew postanowieniom dyrekcji) ale to chyba nie tak powinno wyglądać.

Zatem z pełną świadomością piszę że szkoła być może zmieniła fasadę i program, ale nic poza tym - system pozostał bez zmian.

Niechałbym abyś źle mnie zrozumiała. Nie jestem przeciw edukacji szkolnej 6-co latków. Jednak jestem przeciw ich edukacji w obecnych szkolnym systemie i warunkach na podstawie dziurawej ustawy która była wdrażana praktycznie bez budżetu - w przypadku jakikolwiek problemów zapomnij że nastąpi indywidualne podejście do dziecka które nie dojrzało do ustawowych wymagań.
Bo niby z jakiego powodu mam zgadzać się na prowizorkę i obniżanie standardów jakie oferowało mojemu dziecku przedszkole.
W moim życiu zawodowym miałem także epizod nauczycielski, wiem jak wygląda polska szkoła od kuchni i wiem jak może wyglądać świetnie organizowana szkoła z świetną placówką opiekuńczą gdzie rodzice nie martwią się jak zapewnić opiekę kiedy są w pracy. Niestety nie była to polska szkoła.
Moja słodka pasja - Bajeczny Torcik



Odpowiedz }
Plusy od




 
#32

(2015-03-13, 08:42)Manif napisał(a):
Cytat:Chyba się wyłączę z tej dyskusji.
Co odpowiedzieć na to, że "szkoła,klasy i nauczyciele się nie zmienili"??? Otóż zmieniło się wszystko. Można się spierać czy wystarczająco, ale bzdetów nie umiem odeprzeć

Karo, być może nasze różnice zdań są spowodowane różnymi doświadczeniami w tej kwestii.
Czy mogłabyś wypunktować - na przykładzie którejś z tczewskich szkół podstawowych (prosiłbym o wskazanie - której) - jakie zaszły zmiany w przygotowaniu nauczycieli, formy prowadzenia zajęć oraz przystosowania szkoły jako budynku w celu ułatwienia startu maluchom?
Manif, mogłabym jakbym się postarała, ale mi się nie chce - za dużo zachodu. Nie jestem specjalistą, nie mam danych - jedynie obserwacje.
Sale są dostosowane, nie ma typowej formy ławkowo - lekcyjnej, opieka jest sprawowana inaczej (świetlica, przerwy między zajęciami), nauczyciele byli "szkoleni". Nie twierdzę, że nie mogłoby być lepiej, ale nie pisz, że NIC się nie zmieniło. Jak Ty chodziłeś do I klasy siedziałeś w normalnej ławce, wybiegałeś na wspólne przerwy, przebywałeś w ogólnodostępnej świetlicy, dostawałeś oceny, uczyłeś się innym programem, połowa n-li nie miała wyższego wykształcenia kierunkowego itp. itd.
Nie wiem ile masz lat, ale tak było z obecnymi 30+ =D



Odpowiedz }
Plusy od




 
#33

Max, w wielu kwestiach - zgadzam się, jeśli idzie o opiekę pozalekcyjną.
Jednak: babcie i mamuśki w jednym z dobrze mi znanych przedszkoli stadnie odbierają pociech ok. 13.30.
Godz. 14 - nasza zostaje jako jedna z piętki, szóstki.
W czasie ferii - większość siedzi w domu, naszej jest przykro.
W drugim - panie robią listę chętnych na dni wolne, zapisuje się 20%, reszcie mam jest głupio.

W innych - może jest inaczej???

W szkołach - podobnie... gdyby większość dzieciaków (rodziców) chciała korzystać z opieki placówki zamiast kombinować dziadków, ciocie, opiekunki- wymuszałoby to inne działania szkół. A tak - kicha.



Odpowiedz }
Plusy od




 
#34

Max, w wielu kwestiach - zgadzam się, jeśli idzie o opiekę pozalekcyjną.
Jednak: babcie i mamuśki w jednym z dobrze mi znanych przedszkoli stadnie odbierają pociech ok. 13.30.
Godz. 14 - nasza zostaje jako jedna z piętki, szóstki.
W czasie ferii - większość siedzi w domu, naszej jest przykro.
W drugim - panie robią listę chętnych na dni wolne, zapisuje się 20%, reszcie mam jest głupio.

W innych - może jest inaczej???

W szkołach - podobnie... gdyby większość dzieciaków (rodziców)  chciała korzystać z opieki placówki zamiast kombinować dziadków, ciocie, opiekunki- wymuszałoby to inne działania szkół. A tak - kicha.



Odpowiedz }
Plusy od




 
#35

(2015-03-13, 12:00)karo napisał(a):
(2015-03-13, 08:42)Manif napisał(a):
Cytat:Chyba się wyłączę z tej dyskusji.
Co odpowiedzieć na to, że "szkoła,klasy i nauczyciele się nie zmienili"??? Otóż zmieniło się wszystko. Można się spierać czy wystarczająco, ale bzdetów nie umiem odeprzeć

Karo, być może nasze różnice zdań są spowodowane różnymi doświadczeniami w tej kwestii.
Czy mogłabyś wypunktować - na przykładzie którejś z tczewskich szkół podstawowych (prosiłbym o wskazanie - której) - jakie zaszły zmiany w przygotowaniu nauczycieli, formy prowadzenia zajęć oraz przystosowania szkoły jako budynku w celu ułatwienia startu maluchom?
Manif, mogłabym jakbym się postarała, ale mi się nie chce - za dużo zachodu. Nie jestem specjalistą, nie mam danych - jedynie obserwacje.
Sale są dostosowane, nie ma typowej formy ławkowo - lekcyjnej, opieka jest sprawowana inaczej (świetlica, przerwy między zajęciami), nauczyciele byli "szkoleni". Nie twierdzę, że nie mogłoby być lepiej, ale nie pisz, że NIC się nie zmieniło. Jak Ty chodziłeś do I klasy siedziałeś w normalnej ławce, wybiegałeś na wspólne przerwy, przebywałeś w ogólnodostępnej świetlicy, dostawałeś oceny, uczyłeś się innym programem, połowa n-li nie miała wyższego wykształcenia kierunkowego itp. itd.
Nie wiem ile masz lat, ale tak było z obecnymi 30+ =D

Karo.
Piszesz, że nie ma co z nami dyskutować, bo 'zmieniło się wszystko', po czym odmawiasz wskazania na konkretnym przykładzie (a nie cytując propagandowe artykuły), co się rzeczywiście zmieniło. Miałem nadzieję, że masz jakieś konkretne argumenty.

Powiem Ci jak wygląda sytuacja w SP12 - przy czym zaznaczam, że klasa jest w większości 7-latków (młody załapał się na ostatni rok, kiedy był wybór), więc nie daję sobie ręki uciąć, że wszystko to odnosi się do równoległej grupy złożonej głównie z 6-latków (choć nie słyszałem, żeby było to zrobione inaczej), ale:
- sale mają normalną - krzesła, ławki - nie ma tam nawet miejsca, by zajęcia przeprowadzić w formie 'zabawy',
- oceny są, co prawda teraz zamiast systemu 6-5-4-3-2 jest W-B-D-P-J, ale dzieci są w pełni świadome jaką ocenę oznacza każda z tych literek,
- przerwy są organizowane tak jak za moich czasów - dzieci wybiegają na korytarz i w teorii nie powinni wychodzić poza jego obręb,
- świetlica jest ogólnodostępna,
- elementarz (wspólny dla wszystkich) wygląda na ciut łatwiejszy niż kiedyś, ale dzieci dodatkowo mają do nauki język obcy, więc sumarycznie myślę że są obłożone w podobny sposób.

Poza tym - pani schodziła po dzieci do szatni tylko na początku roku (tak samo jak za moich czasów) - a warto wspomnieć, że szkoła jest dość duża, do tego klas pierwszych jest w tym roku jakieś 60% więcej, niż w normalnych latach i dzieci nie posiadają własnej klasy, tylko współdzielą ją z inną grupą (kwestia nieudolnie wprowadzonej reformy - zamiast wprowadzać ją stopniowo, i utrzymać zwiększony poziom dzieci na poziomie nie większym niż 10% /można to było zrobić stopniując objęcie reformą dzieci w krokach 1 dodatkowy miesiąc na rok/, zrobiono to nagle).
"There is only one God, and his name is Death. And there’s only one thing we say to Death… not today"



Odpowiedz }
Plusy od




 
#36

Dziwne to co piszesz o SP12. Moje dziecko w SP5 chodząc do "normalnej" I klasy kilka lat temu miało spełnione większość opisywanych przez ciebie wymogów. Teraz doszedł wydzielony palc zabaw tylko dla maluchów.
Od kiedy są oceny nieopisowe? Jeszcze 2 lata temu były...
Błogosławieni Ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa. J. Tuwim
Offfotopiki



Odpowiedz }
Plusy od




 
#37

Cytat:Dziwne to co piszesz o SP12. Moje dziecko w SP5 chodząc do "normalnej" I klasy kilka lat temu miało spełnione większość opisywanych przez ciebie wymogów. Teraz doszedł wydzielony palc zabaw tylko dla maluchów.
A widzisz, dlatego właśnie pytam o punkt odniesienia. Bo to, że w części szkół wymogi są spełnione - do tego się nie odnoszę, bo nie mam takiej wiedzy. Ale na podstawie obserwacji własnych i relacji wielu innych rodziców - stwierdzenie, że szkoły (jako ogół) są prawidłowo przygotowane na przyjęcie 6-latków to - delikatnie rzecz ujmując - nadużycie.

Cytat:Od kiedy są oceny nieopisowe? Jeszcze 2 lata temu były...
Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem. Pytasz się o oceny W-B-D-itd?
Bo te są normalnie używane - do wglądu choćby w dzienniku elektronicznym.
Oceny opisowe na semestr oczywiście również są w użyciu.
"There is only one God, and his name is Death. And there’s only one thing we say to Death… not today"



Odpowiedz }
Plusy od




 
#38

Nie znam dokładnie sytuacji 1 dwunastce, ale wkrótce poznam.

O ile się dobrze orientuję maluchy mają wydzielone skrzydło, chyba nie "mieszają" się z tymi z klas IV - VI?

Przerwy muszą być, ale mam nadzieję, że nie są wspólne dla nich i starszych?

Ocena JEST opisowa.  Te literki w dzienniku elektronicznym dla rodziców to chyba forma krótkiej, bieżącej informacji o osiągnięciach ucznia? Przecież coś takiego być musi... Wg mnie mogłyby być i dawne cyferki. Dobrze, że nie piszesz o "buźkach", "słoneczkach", "chmurkach" - dla mnie to dopiero jest bzdura. A że dziecko rozumie różnice między W a np. D, to chyba dobrze??? Przecież musi mieć jakąś informację zwrotną o swojej pracy!

A z tą ilością nauki - nie przesadzajmy... Taka karma, że krótko mamy luz, potem już nauka, praca, obowiązki.. Sad

Manif, napisz proszę, czy Twój synek lubi szkołę? Czy czuje się tam dobrze? Jako siedmiolatek miał problemy z adaptacją?

.............

A, i jeszcze... Wygląda jakbym była jakąś orędowniczką nauki od 6 roku. Tak nie jest. Wkurzyło mnie tylko takie durna gadanie o tym, że to wyłącznie rodzice mają decydować o sprawach dziecka, bo to nierealne i niedobre. I o tym, że NIC się nie zmieniło w klasie I.



Odpowiedz }
Plusy od




 
#39

(2015-03-14, 00:24)karo napisał(a): O ile się dobrze orientuję maluchy mają wydzielone skrzydło, chyba nie "mieszają" się z tymi z klas IV - VI?

Przerwy muszą być, ale mam nadzieję, że nie są wspólne dla nich i starszych?
W teorii - są wydzielone (tak samo jak za moich czasów). W praktyce, nie dość, że trafiają się lekcje z planu zajęć które są zlokalizowane w strefie 'mieszanej' (np. angielski / religia, które nie są prowadzone w ich domyślnej sali), to do wszelkich dodatkowych przybytków (biblioteka, świetlica) dostęp mają wszyscy.

karo napisał(a):Ocena JEST opisowa.  Te literki w dzienniku elektronicznym dla rodziców to chyba forma krótkiej, bieżącej informacji o osiągnięciach ucznia? Przecież coś takiego być musi... Wg mnie mogłyby być i dawne cyferki. Dobrze, że nie piszesz o "buźkach", "słoneczkach", "chmurkach" - dla mnie to dopiero jest bzdura. A że dziecko rozumie różnice między W a np. D, to chyba dobrze??? Przecież musi mieć jakąś informację zwrotną o swojej pracy!
Nie jestem przeciwnikiem normalnego systemu oceniania (wręcz wolałbym powrotu do klasyfikacji 1 ... 6), ale argument, że 'przecież dzieci teraz nawet oceniane są opisowo' jest niezbyt trafione - bo oprócz ocen opisowych mają również normalne oceny (no, prawie normalne). Więc powiedz mi, co tak naprawdę się z ich punktu widzenia zmieniło? To, że mają dodatkowe pięć zdań opisu na semestr?

karo napisał(a):A z tą ilością nauki - nie przesadzajmy... Taka karma, że krótko mamy luz, potem już nauka, praca, obowiązki.. Sad
Nie przesadzam - po prostu podkreślam, że dzieci mają normalny program nauczania, którego uczą się siedząc przy ławkach, a nie żadne radosne 'nauczanie przez zabawę'. Tyle zabawy to i ja miałem bez żadnych reform...

karo napisał(a):Manif, napisz proszę, czy Twój synek lubi szkołę? Czy czuje się tam dobrze? Jako siedmiolatek miał problemy z adaptacją?
Tak, lubi. Czuje się tam dobrze, powiem wręcz, że brak drastycznych reform jest pewnym plusem w jego edukacji - ciągle idzie jakby 'starym trybem'. Ale nie rok wcześniej! Jego 'ogarnięcie się' było nieporównywalnie inne, dlatego z radością skorzystaliśmy z możliwości wyboru zerówki nie umieszczonej wewnątrz obecnej szkoły...

karo napisał(a):A, i jeszcze... Wygląda jakbym była jakąś orędowniczką nauki od 6 roku. Tak nie jest. Wkurzyło mnie tylko takie durna gadanie o tym, że to wyłącznie rodzice mają decydować o sprawach dziecka, bo to nierealne i niedobre. I o tym, że NIC się nie zmieniło w klasie I.
Nikt tu nie pisze o decydowaniu o każdej sprawie dotyczącej dziecka - tylko o tej jednej, konkretnej.
Mało tego, nikt z nas nie jest zwolennikiem jakichś dziwnych, nietypowych eksperymentów - my po prostu nie chcemy, by na naszych dzieciach eksperymentowano, tym bardziej, że wprowadzanie tych eksperymentów wygląda, jak wygląda...

Czy to takie dziwne w tych czasach walczyć o swoje racje?
"There is only one God, and his name is Death. And there’s only one thing we say to Death… not today"



Odpowiedz }
Plusy od




 
#40

Ja może dodam jeszcze od siebie, że słyszałam o sytuacji w SP"X", gdzie starsze dzieci zamknęły w toalecie dziecko z zerówki. W innej szkole do toalety dla młodszych chłopców przyszli starsi i śmiali się, że ci mali chłopcy mają małe pisiaki. Te maluchy przez jakiś czas nie chciały korzystać z toalety. To tak jeśli mowa o podziałach na starsze i młodsze dzieci. Nawet jeśli podział w teorii istnieje, to z egzekwowaniem go nie jest tak łatwo. A im młodsze dzieci, tym gorzej mogą radzić sobie z takimi rzeczami.
"Świadomość tego, że robisz coś złego, tylko pozornie umniejsza płynącą z tego przyjemność".



Odpowiedz }
Plusy od




 
#41

Powoli, powoli, Manif - Smile Przecież są tu tacy, którzy propagują ideę, że dziecko jest własnością rodziców i tylko oni mają prawo decydować o jego losie, przejrzyj wątek Smile To ten absurd mnie sprowokował do rozmowy.

I jeszcze... wręcz jestem pewna, że rodzice MUSZĄ walczyć o swoje prawa, ale walcząc głupio robią źle sprawie, o którą chodzi. Casus Elbanowskich. Słuchać się nie da tego steku bzdur, choć znalazłyby się ze dwie sprawy, w których mają rację.

Powtarzam - też nie lubię tej decyzji o sześciolatku w szkole. I wolałabym ośmioletnią podstawówkę Smile Z sentymentu zwłaszcza Smile



Odpowiedz }
Plusy od




 
#42

(2015-03-14, 12:16)karo napisał(a): Powoli, powoli, Manif - Smile Przecież są tu tacy, którzy propagują ideę, że dziecko jest własnością rodziców i tylko oni mają prawo decydować o jego losie, przejrzyj wątek Smile To ten absurd mnie sprowokował do rozmowy.
Dobrze karo, w takim razie prostuję:
Zarówno poprzedni projekt referendum, jak i obecny ustawy obywatelskiej, nie miały w założeniu oddaniu rodzicom pełni władzy nad dziećmi. Dotyczyły one jedynie wyboru wieku rozpoczęcia edukacji. Całkiem prawdopodobne jest, że w gronie ludzi popierających powyższe projekty, znalazły się osoby pragnące również pełni władzy nad dzieckiem, zwolennicy wolnych konopi i zwiększonej kwoty wolnej od podatku. Jednak zarówno bieżący temat, jak i zgłoszone do sejmu projekty nie zawierały tych dodatkowych postulatów.

Cytat:I jeszcze... wręcz jestem pewna, że rodzice MUSZĄ walczyć o swoje prawa, ale walcząc głupio robią źle sprawie, o którą chodzi. Casus Elbanowskich. Słuchać się nie da tego steku bzdur, choć znalazłyby się ze dwie sprawy, w których mają rację.
Nie jestem fanem Elbanowskich, w części spraw się z nimi zgadzam, w części - nie. Jednak próbują coś zrobić, próbują to zrobić dostępnymi, zgodnymi z prawem metodami. I w wielu działaniach mają poparcie ogromnej części rodziców - w tym moje. Skoro walka, którą podjęli (próba doprowadzenia do referendum, stworzenie wniosku ustawy obywatelskiej) wydaje Ci się 'głupia', to powiedz mi - jak powinniśmy walczyć, byśmy zostali wysłuchani i potraktowani poważnie? Palić opony? Wysypywać zboże na ulice? Bo póki co jest to jedyna forma dialogu, która odniosła jakiś skutek w negocjacjach z obecnym rządem.
"There is only one God, and his name is Death. And there’s only one thing we say to Death… not today"



Odpowiedz }
Plusy od




 
#43

No właśnie droga zgodna z prawem jest jak najbardziej prawidłowa. Projekt referendum w takich sprawach, czy obywatelski projekt ustawy to właśnie najlepsze metody walki w normalnym demokratycznym kraju, z tym że w prawdziwej demokracji, to referendum musiało by być przeprowadzone a w polskiej pseudo demokracji paruset posłów może zablokować głos miliona.
"Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze.
Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy."

"Nie chcemy takiego społeczeństwa, w którym państwo odpowiada za wszystko,
a nikt nie odpowiada za państwo."

M. Thatcher



Odpowiedz }
Plusy od




 
#44

(2015-03-14, 12:16)karo napisał(a): Powoli, powoli, Manif - Smile Przecież są tu tacy, którzy propagują ideę, że dziecko jest własnością rodziców i tylko oni mają prawo decydować o jego losie, przejrzyj wątek Smile To ten absurd mnie sprowokował do rozmowy.

dlatego też obecna ustawa to zmieniła - od teraz 6-cio latek stał się własnością MEN.
Jeśli do szkoły nie dorósł - rodzice przy pewnej ilości determinacji są w stanie ten proces odroczyć... jeśli to szkoła nie dorosła do 6-cio latków... sorry takie mamy nowe prawo.
A jak pokazuje ostatni raport NIK (nie jest co prawda tak druzgocący jak poprzedni) daleko mu do ideału propagandy MEN
Cytat:
    • Problemy z ergonomią wyposażenia występują w ponad 30 proc. stołówek i 26 proc. toalet szkolnych
    • NIK sygnalizuje, że istotnym problemem dla szkół może być konieczność organizacji zajęć dla oddziałów klas I-III w systemie zmianowym. W całym kraju wzrośnie bowiem, nawet o 70 proc., liczba uczniów w klasach pierwszych.

I jeszcze jedno - też nie ze wszystkim zgadzam się z Elbanowskimi - jednak to co  tu piszecie że żądają oni nieograniczonej decyzyjności  rodziców kiedy dziecko będzie posłane do szkoły to jest kompletna bzdurą (tak naprawdę to utrzymanie praw rodziców z poprzedniej ustawy ograniczające zakres 6-7 roku życia). Polecam najpierw zapoznanie się z odrzuconym projektem ustawy a potem pisanie takich bzdur.
Cytat:6. W art. 15 ust. 2 otrzymuje brzmienie: „2. Obowiązek szkolny dziecka rozpoczyna się z początkiem roku szkolnego w tym roku kalendarzowym, w którym dziecko kończy 7 lat oraz trwa do ukończenia gimnazjum, nie dłużej jednak niż do ukończenia 18 roku życia.” 7. W art. 16: a) ust. 1 otrzymuje brzmienie: „1. Naukę w szkole podstawowej może także rozpocząć dziecko, które przed dniem 1 września kończy 6 lat, jeżeli wykazuje psychofizyczną dojrzałość do podjęcia nauki szkolnej.”

Moja słodka pasja - Bajeczny Torcik



Odpowiedz }
Plusy od




 
#45

Nie pojmuję klas mieszanych 6 i 7 latków to jakaś bzdura! Skoro jest tyle klas to nie można utworzyć klas rocznikowych, a nawet z podziałem na kwartały urodzenia. Wtedy w jednej klasie znalazłyby się dzieci o zbliżonym poziomie rozwoju, zbliżonych umiejętnościach psychofizycznych przecież to by bardzo ułatwiło proces edukacji. Jeśli chodzi o argument, że dziecko nie jest własnością rodziców to oczywiście, że nie jest ale jest powierzone mojej pieczy, to ja odpowiadam prawnie za opiekę nad nim, to ja znam moje dziecko najlepiej to chyba oczywiste i nie mówcie o patologiach, bo nie o tym tu mowa. Moje dziecko jest wcześniakiem i ciągle mamy rehabilitację mimo, że ma już prawie 2 latka. Ja jestem przerażona perspektywą szkoły w wieku 6 lat. I nie mówcie mi, że to dużo czasu i się zobaczy, bo w ten sposób nie myśli odpowiedzialny rodzic. Reforma bez budżetu i wyrzucenie do kosza ponad miliona podpisów to rzeczy całkowicie dyskwalifikujące tę reformę. Jak można w państwie podobno demokratycznym nie dopuścić do referendum to odbiera rządzącym prawo do używania słowa demokracja



Odpowiedz }
Plusy od


Facebook Twitter RSS


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


  © 2015, Motyw "Duende" iAndrew. Modyfikacja i spolszczenie McB 
Polskie tłumaczenie © 2007-2018 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2018 MyBB Group.